-
-
- Odp: Piss
- Autor: tomek_chłopczyk
- 22-05-12 03:05
_______________________
-
-
-
- Odp: CFNM- Podstawowa zasada Dominacji Pani nad ni
- Autor: Dr.Manuela
- 21-05-12 23:53
_______________________
-
-
-
- Odp: Deska klozetowa na szyi
- Autor: Dr.Manuela
- 21-05-12 23:51
_______________________
-
-
-
- Odp: Piss
- Autor: Dr.Manuela
- 22-05-12 03:05
_______________________
-
-
-
- Odp: Całkowita feminizacja
- Autor: Dr.Manuela
- 21-05-12 23:43
_______________________
-
Pamiętnik różowej alkowy
Witam
Takie lightowe opowiadanko z elementami fetyszu, trochę shoefetish, poniżania itp..
Stukot kół pociągu już od kilku godzin drażnił młodego panicza. Zresztą noc też miał nieprzespaną. Ile to już czasu ? Prawie dzień minął odkąd dostrzegł madame Legoix wsiadającą do wagonu na stacji w Wiedniu.
Owa tajemnicza dama wraz ze swą służebną zajmowała przedział zaledwie trzeci od lokum, na który, bilet, miał wykupiony hrabia Tibor. Ach, tak niewiele, a jednocześnie przepaść. Zdążył już upewnić się czy chodzi na pewno o tę osobę, o której myślał. Bo choć wzrok bystry, to jednak złudzenia nie mógł wykluczyć, zwłaszcza po kilku głębszych kieliszkach tokaju.
Konduktor okazał się człowiekiem nader uprzejmym, bo zaledwie za pięć marek, nie tylko, ku radości Tibora potwierdził tożsamość kobiety, ale zdradził iż zmierza ona do Paryża, nie towarzyszy jej nikt poza służącą, a przedział, który zajmuje jest dość obszernym salonikiem, w którym doznaje wszelkich wygód.
Wieczorem poprzedniego dnia, choć wypatrywał co chwila, nie widział jej już więcej. Rankiem gdy wzywano, ma się rozumieć co znaczniejszych pasażerów, do wagonu restauracyjnego na śniadanie, hrabia miał więcej szczęścia. Podążył za nią natychmiast, gdy tylko jej sylwetka mignęła mu w korytarzu. Naturalnie w bezpiecznej odległości.
Zdążył usadowić się w miejscu zapewniającym dyskrecję, a jednocześnie bez przeszkód pozwalającym przyjrzeć się damie.
Była sama. Szatynka, ładnie umalowana, z upiętymi do tyłu włosami. Wydawała się zmęczona, senna, jakby nieobecna. Zbywała chłodno kelnerów, a Tibor dostrzegł ukradkiem, że nawet zdarzało się jej ziewnąć. Miała słodką buzię, choć po wnikliwszej obserwacji, hrabia zauważył, że cera jej nieco postarzała się od czasu gdy widywał ją ostatnio. A minęło już pięć lat.
Nic szczególnego się nie wydarzyło. Dama zjadła trochę potrawki z kurczaka, zagryzła owocami i niby od niechcenia, leniwie opuściła wagon. Tibor ledwo wytrzymał do obiadu. Tym razem nagły nieznośny atak kolki spowodował, że spóźnił się nieco i goście zdążyli już zająć wszystkie stoliki. Wpadł do środka niemal potrącając w przejściu jakiegoś brodatego jegomościa.
Od razu podążył wzrokiem na miejsce, które rano zajmowała madame Legoix. Znów tam była. Uczucie ulgi w ułamku sekundy zastąpiło rozgoryczenie. Kobieta nie była sama. Plotkowała sobie przy stoliku z jakimś nadętym lowelasem. Ani chybi nikt ważny, bo zaprzyjaźniony konduktor jeszcze godzinę temu zarzekał się, że nikt nie odwiedzał przedziału Francuzki. Ot, pewnie jakiś gamoń próbuje zabawić się rozmową w trakcie monotonnej jazdy. Żeby tylko nie wyszło z tego nic poważnego.
Hrabia po chwili zdał sobie sprawę, że stoi bez ruchu niemal na środku wagonu jadalnego i wpatrując się w siedzącą nieopodal parę, robi dziwne wrażenie. Zmieszany, szybko udał, że szuka kelnera. Wziął chłopaka na zaplecze, wcisnął mu jakieś drobniaki i poprosił o butelkę czerwonego wina. Nie chciał wracać z powrotem do przedziału. Może zwolni się jakieś miejsce, najlepiej w pobliżu madame Legoix, wtedy może nawet uda się podsłuchać o czym grucha sobie z lowelasem.
Uprosił kelnera by pozwolił mu zostać w korytarzyku tuż przy wejściu. Wymyślił coś o rozprostowywaniu nóg i ochocie na papierosa. - Jak pan sobie życzy – odparł nieco zdziwiony chłopak – po czym przypalił mu i pomógł odkorkować butelczynę.
Jak na złość miejsce się nie zwalniało, a hrabia zaczął zdawać sobie sprawę, że wygląda tu dość głupio. Żachnął się i postanowił wrócić. Przestąpił próg i w tym momencie zauważył, że lowelas także zbierał się do wyjścia. Paskudna kreatura. Ukłonił się służalczo i zanim znikł zdążył coś jeszcze szepnąć do ucha madame Legoix. Tibor ucieszył się w duchu, bo ta nie wykazała żadnej emocji. Zbyła go leniwym wzrokiem, nie posyłając mu nawet cienia uśmiechu.
Przechodząc na wysokości jej stolika, Tibor, choć nie miał tego w zamiarze, odruchowo zerknął na damę. W tym momencie ich spojrzenia spotkały się. Lekko zarumieniony młody mężczyzna czym prędzej opuścił wagon i udał się do swojego przedziału.
Pociąg miał dłuży przystanek w Innsbrucku. Nie było by w tym nic niebywałego, gdyby nie to, że akurat tu, Tibor miał przesiadkę do Rzymu. Rzym, a Paryż to wszak przeciwległe kierunki. Hrabim targały mieszane emocje. Czuł, że odnalazł bratnią duszę, kobietę, którą jeszcze kilka lat temu wielbił do szaleństwa jako panią swego serca. A przynajmniej panią jego chuci. Z drugiej strony czy warto było porzucać pierwotne plany do bezcelowej podróży w głąb Galii. I to dla czego ? Dla kilku sennych spojrzeń wymienianych podczas posiłku. Czy mógł liczyć na coś więcej skoro trzymała go za wodze wrodzona nieśmiałość, a dama wydawała się z kamienia.
Zrządzenie losu zadecydowało. Na wielkiej innsbruckiej stacji, hrabia wyszedł na mały obchód i papierosa. Pociąg odjeżdżał za dwie godziny, tak więc miał jeszcze sporo czasu na przemyślenia. Tymczasem służąca madame Legoix wyszła tuż za nim i podeszła do okna przedziału swej pani, by odebrać od niej jeszcze jakieś polecenia. Tuż nieopodal było kolejowe targowisko i dziewka otrzymała zadanie zaopatrzenia się w słodycze. Tradycyjnie brakowało ich u kolejowych przewoźników, a Innsbruck słynął z lukrowanych pierników, napoleonek z kremem i innych tym podobnych delicji. Biedaczka jednak, nie dość, że znała tylko francuski, to jeszcze nie posiadała marek. Tyrolskie przekupki drwiły sobie z wystraszonej Francuzeczki. Jak w większości regionu, tak i tu udzielał się duch niechęci do ślimakożernej nacji. Tibor odruchowo pospieszył z pomocą. Załatwił co trzeba, a na dodatek uregulował rachunek.
Służąca cicho podziękowała. Już chciała odejść w kierunku pociągu, gdy nagle hrabia odruchowo ułapił ją za rękaw.
-
Niech panienka zaczeka. Jest pani Francuzką ? Szukam kogoś kto udaje się do Paryża. Mam list dużej wagi i rad byłbym, gdyż sam nie jestem obecnie w stanie, aby szybko został dostarczony do stolicy. Chętnie wynagrodzę tego kto mi pomoże. Czy aby pani nie podróżuje w tamtym kierunku.
-
Ja... przecież na pewno mają tu telegraf proszę pana – nieśmiało odpowiedziała służąca.
-
Panienka wybaczy, ale nie wszystko da się przekazać telegrafem, a wagon pocztowy odchodzi dopiero jutro – hrabia łgał jak najęty.
-
Ja nie wiem proszę pana. Mi nie wolno robić takich rzeczy. Jestem tylko służką.
-
Hortensjo! - usłyszeli nagle z okna przedziału głos madame Legoix – Hortensjo, z kim tam rozmawiasz? Natychmiast chodź tu do mnie!
Teraz albo nigdy – pomyślał sobie Tibor i powoli razem z dziewczyną zbliżył się do okna, w którym stała dama. Miała zmarszczone brwi i wyglądała na niezadowoloną.
-
Ci Austriacy byli bardzo niegrzeczni, ale ten młody pan pomógł mi w zakupach – wytłumaczyła się Hortensja i szybko zniknęła w drzwiach wagonu.
-
Och, kiedy w końcu opuścimy ten wstrętny kraj. A ty młodzieńcze, coś za jeden? - madame Legoix zwróciła się oschle do Tibora – Mam nadzieję, że nie jesteś paskudnym Austriakiem i nie obraziłam cię.
-
Nie jestem. Pani pozwoli, że się przedstawię – mężczyzna skłonił się nisko – hrabia Tibor Amoretti. Z pochodzenia pół Węgier, pół Toskańczyk, a dotychczas, na stałe osiadły w Niemczech.
-
Dziwna mieszanka – żachnęła się Francuzka – w każdym razie, cieszę się, że nie żywisz urazy do moich rodaków jak większość tej kloaki zwanej cesarstwem. Jestem Adelisa Legoix, córka markizy Legoix.
To powiedziawszy wystawiła przez okno rękę dając do zrozumienia młodzieńcowi iż może ją ucałować. Dreszcz podniecenia przebiegł Tiborowi po plecach gdy dostąpił owego zaszczytu. W tym momencie nie przeszkadzała mu nawet odrobina prostackiej wulgarności, którą popisała się rozmówczyni, W jej słodkich ustach brzmiała ona władczo i bardzo ekscytująco.
-
Chwileczkę młodzieńcze. Czyż to nie ty przypatrywałeś mi się dziś rano w wagonie restauracyjnym ?
-
Więc pani zauważyła?
-
A podczas obiadu, stałeś w przejściu i co rusz zerkałeś w stronę mojego stolika.
-
Nie przeczę.
-
Czy my się skądś znamy ?
-
Ja znam wielmożną panią. To znaczy, jestem pani wielbicielem – hrabia nagle nabrał odwagi – podziwiałem panią w trakcie pamiętnych spektakli w Berlinie, tudzież Lipsku. Podziwiałem wielką aktorkę Adelisę Legoix.
-
W Lipsku ? Toż nie występuję już od ładnych paru lat. Sądzę iż musiałeś młody panie chodzić jeszcze do gimnazjum.
-
W pewnym sensie.
-
A to ciekawe. Zaintrygowałeś mnie młodzieńcze. Czy udajesz się dalej tą koleją?
-
Tak! - bez wahania odpowiedział Tibor.
-
Świetnie. Mam nadzieję, że umiesz umilić podróż samotnej kobiecie. Wieczorem spotkamy się w restauracyjnym gdzie zjesz ze mną kolację. Będziesz miał okazję porozmawiać z prawdziwą gwiazdą.
-
Jak sobie pani życzy.
-
Zatem do wieczora – dama obdarzyła hrabiego łaskawym uśmiechem i odeszła od okna.
Tibor w jednej chwili zapomniał o Rzymie. Czuł, że tej nocy może spełnić się jedno z jego skrytych marzeń. Poczuł w kroku niewielkie stwardnienie.
* * *
Opowiadanie jest dość długie (40 stron) dlatego zamieściłem je w pdf.
https://rapidshare.com/files/3054156131/Pamiętnik_różowej_alkowy.rar
Jeśli ktoś jest ciekawy dalszego ciągu to zapraszam. Hasło: FdF




