Zagłosuj na Nas
Z życia forum
-
-
- Odp: Piss
- Autor: tomek_chłopczyk
- 22-05-12 03:05
_______________________
-
-
-
- Odp: CFNM- Podstawowa zasada Dominacji Pani nad ni
- Autor: Dr.Manuela
- 21-05-12 23:53
_______________________
-
-
-
- Odp: Deska klozetowa na szyi
- Autor: Dr.Manuela
- 21-05-12 23:51
_______________________
-
-
-
- Odp: Piss
- Autor: Dr.Manuela
- 22-05-12 03:05
_______________________
-
-
-
- Odp: Całkowita feminizacja
- Autor: Dr.Manuela
- 21-05-12 23:43
_______________________
-
O mały włos ...
czwartek, 28 kwietnia 2011 17:08
, AnzelmDzień chylił się ku końcowi. Godzina 16 dochodziła na wysoko zawieszonym zegarze. Zaduch, jaki panował w małym, ciasnym od stosów papierów oraz teczek pomieszczeniu, był trudny do zniesienia. Wiatrak nie wydalał, choć był na maksymalnych obrotach. Starałem się już tylko dotrwać do końca dnia, wzdychając do zegara, by te dwie godziny, jaki mi pozostały papierkowej, biurowej roboty, minęły jak najszybciej. Chęć wyjścia na miasto, małe tournée po klubach, może poznanie jakiejś dziewczyny, spontaniczne, szalone doznania z nieznajomą... Tak! Może o tym przez chwilę pomyślę, pofantazjuję, to czas zleci szybciej... Zobaczymy. Oparłem się wygodnie na fotelu, zamknąwszy oczy myślałem o jakiejś delikatnej, filigranowej kobiecie, pieszczotach. Czas upływał nieco milej. Osobiście nie preferuję zachowań seksualnych z pogranicza brutalności, czy tez nawet sadyzmu, ale jak się niebawem okazało, doświadczyć miałem tego na własnej skórze. Choć były to moje początki w tym zawodzie, świeżo po praktykach praca pokazała mi swoje uroki. Praca kuratora niestety wymagała, by po „interwencjach” w terenie z młodzieżą, wypełnić stosy raportów, ocen, analiz. Wiele bym dał, by uprościć to do minimum, lecz archiwum akt poświęconych resocjalizacji, nieubłaganie każdego dnia dawało o sobie znać. Wtem, patrząc kątem oka na kolegę zza biurka, do mojej głowy padła mi pewna myśl.
Przemku... wspominałeś kiedyś o przysłudze... - nieskromnie rzuciłem w jego stronę.
No... ? - odpowiedział pytająco zza biurka pełnego segregatorów.
Nie masz czasem jakiejś sprawy w terenie? Już nie mogę wysiedzieć w tym pokoju... - oznajmiłem.
I co? Chciałbyś się zamienić? He – he. Niedoczekanie Twoje. - zaśmiał się w moją stronę.
A tam... Bądź kolega. Mi już same podsumowania zostały. Tobie pójdzie to szybciej...
Po chwili namysłu, kolega z pokoju wykonał niewielki obrót na fotelu, schylił się do najniższej szuflady, wyciągnął jakiś plik teczek i rzucił jedną w moją stronę.
Dobra Marek, masz. Możesz tę sprawę dziś przejąć. Miałem iść tam jutro, ale skoro tak ładnie prosisz...
Dzięki wielkie! No to lecę, do jutra. - wybiegłem z pokoju, wziąwszy teczkę i swoją torbę.
Po drodze otwarłem akta jednego z naszych podopiecznych, nad którym sprawowaliśmy dozór. Będąc na klatce schodowej zacząłem spokojnie przeglądać dotychczasowe informacje o tej osobie, miejsce zamieszkania, pod które miałem się udać, opinie, wywiady środowiskowe i tym podobne dane, jakie mam,powiedzmy przyjemność, przeglądać każdego dnia pracy.
Głównym adresatem mojej wizyty tego dnia była, jak się okazało siedemnastoletnia Paulina. Załączone zdjęcie na pierwszej stronie akt, przedstawiało młodą, czarnowłosą, niewysoką dziewczynę. Stosunkowo mocny i wyzywający makijaż, wyraźnie podkreślone oczy i mocne, czerwone usta stanowczo nie powinny „zdobić” tak młodej i niewinnej buźki. Czarne, zamszowe kozaczki na obcasie, obcisłe legginsy, damska, różowa koszulka, na luźnych ramiączkach, przedstawiająca cekinowego loda w rożku, a w dłoni mała czarna torebka. Wszystko to, choć było bardzo kobiece, zdecydowanie nie współgrało z młodą dziewczyną, a jedynie podkreślało jej zacięcie, bunt. Przede wszystkim prowokowało do konfliktowych sytuacji.
Jak widać z akt, rodzice nie dawali sobie z nią od dłuższego już czasu rady. Zresztą, jak tu można sobie dać radę z nieposłusznym i niewychowanym dzieckiem, jak, co wynikało z akt, samemu ma się problemy z prawem i alkoholem. Konto siedemnastolatki już było bogate w doświadczenia. Interwencje Policji w szkole, uczestnictwo dziewczyny w bójkach z innymi uczniami. Zatrzymywana za awantury i rozboje w sklepach. Dodatkowo w stanie nietrzeźwym. Liczne kradzieże, głównie alkoholi i papierosów. Standard – pomyślałem. Czytam dalej strony znajdujące się w teczce... Ach ta młodzież... Jest i nieopłacony mandat za seks w miejscu publicznym z adnotacją „Małoletnia, tłumaczyła swój czyn napaścią i przymuszeniem do stosunku przez kolegę. Podczas zatrzymania przez straż miejską, to małoletnia siedziała okrakiem na koledze, trzymając mu ręce za jego głową.”
Już miałem zamykać teczkę, z nadzieją na pozytywne rozwiązanie sprawy i w częściowym chociaż stopniu resocjalizację tej Pauliny, przywrócenie jej do normalnego funkcjonowania w gronie rówieśników oraz w społeczeństwie. Co więcej, trudny to będzie przypadek – pomyślałem, lecz moim oczom ukazała się jeszcze jedna, kolejna strona w teczce. Na górze strony widniała przedwczorajsza data – widać sprawa była bardzo świeża. Zatrzymanie dziewczyny pod zarzutem szykanowania, dręczenia, zmuszania do innych czynności seksualnych oraz czynnej napaści z udziałem koleżanek na kolegę z klasy.
Przystanąłem, oparłszy się o poręcz na klatce schodowej. Dopadło mnie zwątpienie i lekki strach, przed tak poważną sprawą. Przykuło to moją uwagę, chciałem być zorientowany w sprawie, którą teraz mam poprowadzić. Głupie było mi teraz wracać na górę, prosić kolegę o zmianę akt. Nie chciałem wyjść na jakiegoś mięczaka, przecież to moje początki w tym zawodzie. Zagłębiałem się zatem, chcąc, nie chcąc, w akta dziewczyny.
Małoletnia Paulina Z. - czytałem – jak wynikało z przeprowadzonego wywiadu środowiskowego, miała dopuszczać się dręczenia i szykanowania kolegi z klasy. Kolega, z uwagi na swoje cechy osobowości, nieśmiałość, uległość, introwersję, stał się łatwym „kąskiem” dla dziewczyny. Nie stawiał oporów, był posłuszny i pod groźbą rozpowiedzenia poniżającej go informacji po szkole, wykonywał wszystkie jej polecenia. Dziewczyna, wyjawiła w toku dochodzenia skrywany sekret – chłopak został przyłapany przez nią na masturbowaniu się jej bielizną. Błagał by nikomu nie mówiła, lecz od tego momentu zaczęła go szantażować.
No to pewno chłopak musiał przynosić jej jakieś podarunki... - pomyslałem.
Lecz bardzo szybko moje podejście do sprawy, jako typowej, wręcz szablonowej, okazało się wielkim zdziwieniem. Wzrok mój doszedł do następnych zdań raportu... Czytałem zatem:
Małoletnia Paulina postanowiła go poniżyć i upokorzyć, rozkazała zjawiać się o umówionej porze na klatce schodowej i czyścić sobie buty za pomocą języka. Sytuacja dynamicznie się rozwijała, na umówione spotkania przychodziły także koleżanki małoletniej, czynnie uczestnicząc w słownym oraz fizycznym poniżaniu chłopca. Momentem przełomowym okazała się sytuacja, w której to, wedle z relacji obu stron sprawy, chłopak stanowczo odmówił kontaktu z bosymi, jak to określił, „spoconymi stopami po zajęciach WF-u”. Dziewczyny przyznały, iż „chciały się tego wieczoru jedynie zabawić, ale fantazja je poniosła”. Wpadając na pomysł wydania mu poniżającego rozkazu kontaktu języka ze spoconymi stopami grupy dziewczyn, nie spodziewały się odmowy jego wykonania ze strony chłopaka. Spotkało się z to twardą reakcją dziewczyn, które zaczęły go kopać po ciele. Małoletnia Paulina otrzymała zarzut podżegania współtowarzyszek do czynnej napaści na kolegę, w konsekwencji kopiąc go w krocze oraz po twarzy nabijając mu siniaka, co zostało zauważone przez rodziców.... - wprawiło mnie to w osłupienie.
Dobrze, że mnie nigdy takie coś nie spotkało. Musiało to być bardzo koszmarnym i bolesnym przeżyciem. Ruszyłem w drogę, bogatszy w informacje o taj rozwydrzonej małolacie. Mam nadzieję, że uda mi się przemówić do rozsądku rodzicom, chociaż pewno nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji.
Dojechawszy na miejsce, moim oczom ukazała się niezbyt przyjemna dla oka stara kamienica. Wchodzę do środka, skrzypiące drzwi oznajmiają wszystkim zapewne moje przyjście. Stara klatka schodowa, kamienicy, obrysowanej, pomalowanej sprayami, w centrum miasta. Rzeczywiście nieciekawe otoczenie. Już sama atmosfera napawa strachem i nie jest przyjemna. Wychodzę na trzecie piętro pod odpowiedni numer. Podchodzę do drzwi. Już mam sięgać dłonią do dzwonka, gdy moim uszom dobiega stłumiony poprzez grube drewniane drzwi, dziewczęcy głos z wewnątrz.
Joł Becia, dobrze, że jesteś. Starych nie ma w domu, a zaraz mają przyjść montować jakąś telewizję z satelity. Ciekawa jestem jaki monter przyjdzie. Jak jakiś fajny to się może zabawimy, co? - zapytała jedna z dziewczyn będących w środku.
Cześć Paula, wiesz, po tym jak mnie dzisiaj wkurzyła na polaku, to muszę się na czymś wyżyć. Wielka mi rzecz. Zadania nie mam, to od razu aferę robi i grozi powtarzaniem klasy. A jest brat? - zapytała jakaś druga dziewczyna, najwyraźniej przyszedłszy w odwiedziny.
Nie ma, poszedł na dwór. Nie wiem, kiedy będzie... - odparła.
Szkoda, lubię patrzeć, jak płaszczy się przed nami, drinki nalewa i usługuje byle by tylko nie dostać w jaja, he-he, to mi zawsze poprawia humor. Dziś by mógł mi wiszące winogrona podstawiać do ust, a ja bym leżała jak ta rzymska bogini, jak to babka na historii pokazywała na fotkach, he-he. Dobre ci się rodzeństwo trafiło. Chyba nie wygadał się jeszcze starym, co?
Nie, jasne, że nie! Nie martw się. Powiedziałam mu, że jak tylko piśnie, to wezmę kilka lasek i dostanie gdzieś w bramie takiego kopa od nas po kolei w wora, że się nie podniesie. Mówię ci, chodzi jak w zegarku. - kontynuowała dziewczyna.
Na te słowa, słyszane ledwo co, ale jednak stanowiącą podstawę do moich obaw i interwencji, zebrałem się na odwagę i wcisnąłem dzwonek. W końcu co mi mogą zrobić dwie młode dziewczyny same w domu. Nie dam się! Nie odważą się podnieść przecież ręki na pracownika państwowego. To by im przyniosło przykre konsekwencje.
Nie minęło kilka sekund a drzwi otwarła mi wyszczególniana w aktach Paulina. Rzeczywiście. Niewysoka, młoda, lekko już kobiecych kształtów, o czarnych, prostych włosach sięgających za ramiona. Na sobie miała czarne legginsy, chyba tę samą, co na ostatnich zdjęciach, różową koszulkę na ramiączkach. Stopy w klapkach zwieńczone były paznokciami w czarnym kolorze. Podobnie zresztą jak u dłoni. Tym razem również mocny, makijaż, nad wyraz przewyższający to, co powinna mieć na twarzy 17-latka. Otrzymywany dowód osobisty w najbliższych dniach raczej nie powinien uprawniać ją do niektórych zachowań. Ale tak to już jest z młodzieżą, która chce od razu udowadniać na siłę, wszem i wobec swoją dorosłość.
Czego tu? - odburknęła w moją stronę adresatka mojej wizyty.
Zrobiłem krok w przód, wchodząc do sporych rozmiarów przedpokoju mieszkania. Już miałem się przedstawić i oznajmić cel mojej wizyty, lecz zanim zdążyłem otworzyć usta, wtrąciła się koleżanka Pauliny, stojąca obok niej.
Ten monter całkiem wporzo, może być, zaraz mu pokażę, jak się Becia zabawia na lajcie takimi ciotami. - poinformowała stojąc z dłońmi opartymi o biodra, żując gumę, głośno przy tym mlaskając, mierząc mnie dokładnie swoim wzrokiem.
To za moją babkę od polaka! A masz w jaja! - krzyknęła dosyć głośno, po czym zdołałem ujrzeć jedynie lecącą z dużą siłą nogę dziewczyny prosto pomiędzy moje uda. Podeszwa jej stopy wbiła się mocno między nogi, niczym pchnięcie. Odruchowo chwyciłem się za krocze obiema dłońmi, lecz straciwszy równowagę upadłem w kierunku szafki na buty stojącej po prawej stronie.
Ha-ha-ha... Jeden do zera dla Beci! Patrz, jaka ciota... lekko dostał w jaja i już leży.... - usłyszałem głos dziewczyny lecz uderzony w głowę o kant szafki, straciłem przytomność...
Ocknąłem się po chwili. Zza mgły, jaka zakryła moje oczy wyłoniła się postać uśmiechniętej Pauliny podchodzącej w moją stronę. Zorientowałem się, że moje dłonie są bardzo mocno związane sznurówkami nad moją głową, przywiązane do framugi drzwi. Zacząłem się szarpać, chcąc się wyrwać z uwięzi, lecz bezskutecznie. Uświadomiłem sobie, że stoję nago, jedynie w samych bokserkach. W oczach miałem strach. Jedynie strach.
Nie szarp się, nie szarp! Bo ci znowu zapierdolę w jajca! - dobiegł do mnie głos z kąta pokoju.
Spojrzałem w lewo, na kanapie siedziała blondynka, bardziej, niż Paulina pokaźnych kształtów, obcisłe, białe legginsy jeszcze bardziej uwydatniały jej łydki, uda i pośladki. Równie ostry makijaż oraz guma do żucia w utach dodawały jej animuszu i hardości.
Co wy tu...? Natychmiast mnie... jestem..... mmmmmmmm... mmmmm...
Starałem się dowiedzieć co się w ogóle dzieje, co to za patologiczna sytuacja, ale w mgnieniu oka Paulina podeszła z drugiej strony i wepchnęła mi do ust czarne, damskie majteczki. Były wyraźnie noszone, czułem gorzki smak na języku. Myślałem, że ponownie zemdleję, tym razem z wrażenia i przerażenia. Druga dziewczyna w międzyczasie wstała z kanapy, podeszła z uśmiechem na twarzy do mnie z lewej strony, opierając się ręką o framugę, podniosła swoją nogę do góry. Jej stopa w czarnej balerince znalazła się prosto na wysokości mojego krocza. Wierzchem stopy przesunęła w górę po bokserkach, wyraźnie unosząc całą mosznę wraz ze zwiotczałym z przerażenia penisem do góry, w stronę pępka po czym podeszwą buta docisnęła z impetem, wgniatając ją prosto w moje krocze. Dziewczyna miała widać, sporo siły, nie mogłem ani się obrócić, ani udami uwolnić swoje klejnoty spod przygniatającej ich stopy w czarnej balerince. Zaparłszy się o framugę, trzymała, z jednostajną siłą gniotąc mi krocze.
Wiesz co się teraz z tobą stanie? - zapytała stojąca obok Paulina, patrząc mi prosto w oczy.
Mmmm! Mmmmmm! - krzyczałem bezskutecznie z wypchanymi do granic możliwości ustami.
Nie szarp się, powiedziałam! Chcesz jeszcze raz kopa w jaja, byś zemdlał? - zapytała koleżanka, jeszcze mocniej wciskając swoją nogę pomiędzy moje uda.
Teraz zabawimy się tobą, tak jak będziemy chciały! Bardzo lubimy patrzeć, jak tacy faceci, co na co dzień kozaczą, miękną jak się ich odpowiednio potraktuje! A wiesz, jak to robimy? - zapytała zalotnie Paulina, raczej nie czekając na moją odpowiedź, a jedynie ciesząc oczy moim strachem.
W końcu nie wróży to nic dobrego, gdy stoi się prawie nago, skrępowany sznurkami, przed dwiema wygrażającymi pobiciem małolatami. Tym bardziej, że jedna z nich dociska mocno podeszwą swego buta do najczulszego miejsca na ciele mężczyzny.
Bardzo prosto! Kopiemy ich w jaja! He-he-he. – parsknęła śmiechem.
Będziemy cię na przemian kopać w jaja, aż będziesz kwiczał jak zarzynana świnia, he-he – dodała koleżanka.
Poznałeś już moją koleżankę, Beatę, ale jeszcze nie poznałeś osobiście mnie. - powiedziała zalotnie, po czym nawet się nie zorientowałem, gdy Paulina uniósłszy swoja nogę ku górze, szybko zastąpiła stopę Beaty swoją, na moim kroczu. Zaczęła pocierać nią mocno poprzez bokserki. Jak się szybko okazało, jako, że stała już boso, od razu odczułem ból, gdy wyczuła mojego fiuta i złapała żołędzia poprzez materiał majtek, pomiędzy swoje palce u stopy, mocno je na nim ściskając.
Uuuu... kolegę chyba zabolało, he-he, a myślałam, że jak się pociera chuja, to on staje. Ale nie bój się. Zaraz mu zrobimy okład z młodych stóp, ha-ha. – powiedziała w szyderczym uśmiechu Paulina, widząc grymas na mojej twarzy.
Tak, zaraz mu zrobimy, he-he. Będzie okład. Będziemy okładać mu jajka, ile tylko wlezie, ha-ha-ha. - dodała Beata.
Moje przerażenie sięgało zenitu, po czole zaczęły cieknąć mi strużki zimnego potu. Nagle Paulina przestała tłamsić obolałego żołędzia między swoimi palcami, opuszczając nogę na ziemię.
Beti, powiedz mu, co go dzisiaj czeka, ja idę po odpowiednie buty. - Powiedziała spokojnym tonem, po czym zniknęła za drzwiami, w ciemnym przedpokoju.
One nie żartują... mój najgorszy sen ma się zaraz sprawdzić? - myślałem, a serce kołatało szybko...
Beata podeszła do mnie, wsunęła zimną dłoń od spodu, do nogawki moich bokserek. Srebrna biżuteria, jaką miała na nadgarstku oraz palcach dłoni potęgowała odczucie chłodu. Zaczęła delikatnie masować dłonią jądra, raz, po raz lekko ściskać. Bardzo zalotnym głosem, wpadającym niekiedy w szept, starając się igrać z moim podnieceniem, patrząc mi w oczy, żując gumę, mówiła:
Będziemy cię kopać i deptać po jajach, a ty będziesz nas błagał byśmy przestały. To nasza ulubiona zabawa. Złapać takiego niedojebanego kolesia, jak ty i widzieć, jak jeszcze dopiero co zgrywał twardziela, a teraz płaszczy się pod naszymi nogami błagając o litość. A by wszystko słyszeć, ściągniemy ci majtki, lubimy ten dźwięk, gdy te wiszące jaja ci się obijają na udach, he-he. Będziemy cię na przemian kopać, ja z przodu, Paula z tyłu i nawet nie będziesz wiedział kiedy dostaniesz w jaja. Zaraz Paula przyniesie nasze buty, to zobaczysz, jak zabawiamy się z taką ciotą, jak ty. Skopiemy ci jaja na bosaka i w butach. Co lubisz? Kozaczki? Szpile? Botki? Balerinki? A może na sportowo w adidaskach? - ciągnęła swój monolog Beata...
A tam! Wypróbujemy wszystkie buty po kolei na jego jajach. A i z kolana też dostanie! - krzyknęła z przedpokoju Paulina.
No! To już wiesz, czym dostaniesz! He-he. A jak nie będziesz posłuszny, to urządzimy sobie wieczorem imprezę z innymi laskami i z tobą w roli głównej, śmieciu. Będziesz tak wisiał, a każda po kolei będzie cię jebać po jajach. A to są naprawdę ostre laski. Ostatnio tak skopały po jajach jakiegoś kolesia w męskim kiblu, co się do nich dostawiał na dyskotece, że prawie się popłakał, he-he-he. Skomlał jak pies, gdy jedne go trzymały, a drugie ściągnęły mu spodnie i deptały po jajach. Zobaczymy, ile ty wytrzymasz. My będziemy mieli zakrapianą bibkę, ciekawe co nam przyjdzie do głowy. Będziemy się dobrze bawić, a ty będziesz obrywał od każdej po jajach. To będzie długi wieczór, he-he. A spróbuj się tylko wyrywać lub protestować, to przyjdą z chłopakami. Oni cię będą trzymać, a my wszystkie zrobimy sobie jajecznicę, jak będziemy cię napierdalać stopami po tych twoich marnych, wiszących jajkach, he-he-he... - dokończyła Beata.
Na słowo „jajecznicę” dziewczyna mocniej ścisnęła jądra w swojej zimnej, dłoni, wbijając w nie swoje długie paznokcie,
Z przerażenia miałem praktycznie świeczki w oczach, na słowa wypowiadane przez koleżankę Pauliny. Wtem usłyszałem stukot obcasów o posadzkę. Do pokoju weszła dziewczyna odziana w wysokie, czarne, skórzane kozaczki. W dłoni miała także kilka innych, rożnych par damskiego obuwia.
No, to stawaj cioto szeroko w rozkroku, czas na kopanie jaj! Zaraz zobaczymy, jakie masz twarde jajka. - zagroziła.
Oooo, Paula, szalejesz! He-he, od razu z kozaków chcesz mu wypłacić? - zapytała koleżanka.
A co się będę cackać! No! Dalej! Głuchy jesteś? - zapytała pospieszając, podnosząc wyraźnie głos.
Ty, Beti, weź ściągnij mu gacie, zobaczymy, czy jest w ogóle co kopać, he-he-he. - oznajmiła szyderczo.
Szybkim ruchem koleżanka opuściła moje bokserki do kolan, odsłaniając nagie już klejnoty. Dziewczyny wpadły w konsternację, zawieszając wzrok na moim kroczu, po czum obie parsknęły donośnym śmiechem. Beata podeszła bliżej, uniosła stopą, obutą w czarną balerinkę, mojego penisa do góry, mówiąc :
Ja pierdolę, co to ma być? Ha-ha-ha! To jest fiut? Którą laskę tym chcesz zaspokoić? - zapytała Beata.
Mój brat ma większego fiutka, gdy mu wisi, ha-ha-ha! Ale laski będą miały ubaw po pachy, jak to zobaczą, ha-ha-ha! - nie przestawając się śmiać, Paulina drwiła z mojego przyrodzenia.
Ciekawa jestem czy w ogóle trafią. Trzeba chyba będzie zaznaczyć pisakiem, gdzie kopać, ha-ha. - dodała koleżanka, chcąc wyraźnie mnie poniżyć.
No to jedziemy z tym koksem! Najpierw ja! Beti, stawaj za nim i napierdalaj go w jaja od tyłu! A mi może uda się trafić w tego małego chujka, he-he! - oznajmiła Paulina.
Wtem poczułem, że ciężarem ciała, sznurki, jakie miałem na nadgarstkach poluzowały się. Mogłem wyciągnąć wreszcie dłonie. Paulina wzięła nogą zamach, lecz w tym samym momencie opuściłem dłonie. Adrenalina wywołana strachem rzeczywiście wyciska z człowieka maksimum energii. Jedną ręką chwyciwszy leżące obok mnie ubranie, wybiegłem z mieszkania na klatkę schodową, prując co sił w nogach po schodach... Miałem tylko jedno na myśli! Patologia! Czysta patologia! Rzucam tę robotę! Dziękować tylko, że udało mi się wyrwać i jestem cały i zdrowy... Zboczone małolaty, żerujące na bezbronnych w tym wypadku facetach.
Ale ten monter wydygał, nawet nie zdążyłyśmy się dobrze zabawić. Ty, jak go przywiązałaś? - powiedziała Paulina.
Patrz, zostawił coś... hehe, zobacz, co to. - Beata podniósłszy teczkę podała ją koleżance.
Osz kurwa! Patrz! To był kurator! - Powiedziała z przerażeniem w oczach Paulina...
Nie bój żaby, nic nam nie zrobi, nie ma świadków, teczkę spalimy, a my go nigdy nie widziałyśmy... - odparła koleżanka przybijając „piątkę” dłonią o dłoń Pauliny....
Paulina już miała ściągać kozaczki, pochyliwszy się, gdy Beata złapała ją za rękę, oznajmiając pytającym tonem
Nie ściągaj, ten uciekł, ale kiedy przychodzi ten właściwy monter? - na to pytanie obydwie dziewczyny wybuchły śmiechem....
P.S.
Oczywiście opowiadanie czysto fikcyjne, nie jestem kuratorem, czyste fantazje na temat ballbustingu ;)
Dodaj do ulubionych
Odsłony: 5741
Komentarze
(11)
Szybko stalem sie fanem opowiadań Anzelma. Znakomite pomysly, duza fantazja, akcja czasem moze malo wartka, ale to wylacznie kwestia osobistych preferencji.
Głosy: +0
zgłoś nadużycie
Odejmij głos
Dodaj głos
jak dla mnie to bardzo miłe opowiadanie...i literki dla mnie dobre, bo nie muszę powiększać...pozdrawiam cię anzelm
Głosy: +0
zgłoś nadużycie
Odejmij głos
Dodaj głos
A dziękuję, dziękuję
Nie jestem zwolennikiem opisania w 4 zdaniach 10 czynności, jakie bohaterowie wykonują, dlatego też może akcja wydawać się, jak to SanSantiago określił, mało wartka. Ale to taka moja osobista refleksja.
W tym natomiast opowiadaniu chciałem podkreślić rolę zastraszania i to, w jaki sposób podkręca cały klimat spotkania... Wszak pisze się dla siebie i swoje upodobania przelewa się z głowy na "papier", a jeżeli jeszcze czytelnikowi się spodoba - to już pełen sukces.
Głosy: +0
Nie jestem zwolennikiem opisania w 4 zdaniach 10 czynności, jakie bohaterowie wykonują, dlatego też może akcja wydawać się, jak to SanSantiago określił, mało wartka. Ale to taka moja osobista refleksja. W tym natomiast opowiadaniu chciałem podkreślić rolę zastraszania i to, w jaki sposób podkręca cały klimat spotkania... Wszak pisze się dla siebie i swoje upodobania przelewa się z głowy na "papier", a jeżeli jeszcze czytelnikowi się spodoba - to już pełen sukces.
zgłoś nadużycie
Odejmij głos
Dodaj głos
Jak dla mnie za mało romantyczne, ale nie pytajcie mnie co rozumiem przez słowo romantyczne, bo zabraknie mi słów. Co do ostrości chyba bym przeżyła, gdyby nie brakowało romantyczności.
Głosy: +0
zgłoś nadużycie
Odejmij głos
Dodaj głos
A co! A niech tam! Odważę się! Zapytam! Co rozumiesz przez słowo romantyczne?
I w jakim sensie wdrożyła byś romantyzm w tę tematykę?
Głosy: +0
I w jakim sensie wdrożyła byś romantyzm w tę tematykę?
zgłoś nadużycie
Odejmij głos
Dodaj głos
dominujące małolaty, są tylko wrednymi sukami, bez czułości, zaangażowania, uczucia. Jestem za bardziej emocjonalną więzią, gdzie nie zabraknie kwiatów, jazzu, czułych słów itp.
Głosy: +0
zgłoś nadużycie
Odejmij głos
Dodaj głos
Jednak dominujące nastolatki wnoszą do zabawy pewną świeżość, są otwarte na nowe doznania i eksperymenty. Mimo że ich młode,jędrne biuściki i świeże brzoskwinki ciągle się jeszcze rozwijają, potrafią być bezwzględne w rozprawianiu się z uległymi kundlami. Niewolnik zdany na ich łaskę nie ma co liczyć na litość i musi być przygotowany na ciężką przeprawę, a zwłaszcza jego jądra...
Głosy: +0
zgłoś nadużycie
Odejmij głos
Dodaj głos
Za bardzo to opowiadanie jest związane z patologią. Ponieważ miłosnicy dominacji i uległości zabawiają się dobrowolnie - opowiadanie o brutalnym traktowaniu przez zdegenerowaną młodzież jest bardziej kryminalnej natury niż erotycznej.
Głosy: +0
zgłoś nadużycie
Odejmij głos
Dodaj głos
Faktycznie panienki trochę zaszalały i narozrabiały, ale z perspektywicznych racji można je usprawiedliwić. Wielu uległych facetów szuka później dominujących kobiet i dziwi się, że jest ich tak mało, a przecież ten narybek musi się gdzieś szkolić i praktykować. A tego kuratorka nie ma co tak żałować. W końcu trafiło mu się ekstremalne przeżycie, że młode dziewczyny związały go i skopały po jajkach...
Głosy: +0
zgłoś nadużycie
Odejmij głos
Dodaj głos
Musisz sie zalogowac aby dodac komentarz, zarejestruj sie jesli jeszcze nie masz konta




