Zagłosuj na Nas
Z życia forum
-
-
- Odp: Piss
- Autor: tomek_chłopczyk
- 22-05-12 03:05
_______________________
-
-
-
- Odp: CFNM- Podstawowa zasada Dominacji Pani nad ni
- Autor: Dr.Manuela
- 21-05-12 23:53
_______________________
-
-
-
- Odp: Deska klozetowa na szyi
- Autor: Dr.Manuela
- 21-05-12 23:51
_______________________
-
-
-
- Odp: Piss
- Autor: Dr.Manuela
- 22-05-12 03:05
_______________________
-
-
-
- Odp: Całkowita feminizacja
- Autor: Dr.Manuela
- 21-05-12 23:43
_______________________
-
U nieznajomego Pana służba pierwsza. - cz.II
czwartek, 14 kwietnia 2011 13:08
, AnzelmMoim oczom ukazała się wysoka postać mężczyzny, który zapewne dopiero co musiał brać prysznic. Mężczyzny w wieku około 35 lat, rosłego, dobrze zbudowanego, któremu sięgałem do ramion, bosego, odzianego jedynie w szlafrok, z mokrym ręcznikiem na ramieniu, z wilgotnymi jeszcze włosami... W dłoni trzymał szklaneczkę whisky, obracając nią stukał kostkami lodu o szkło... Na jego twarzy zarysował się szyderczy uśmiech... Nie wiedziałem, czy śmieje się na widok mojego makijażu, czy w głowie ma chęć ukarania za spóźnienie...
Cisza... martwa, trwająca długo cisza, którą jedynie przerywały ciche dźwięki jakiejś spokojnej muzyki, dobiegające z jednego z pokoi... Cisza, w której staliśmy przez próg, Pan przeszywający mnie spojrzeniem na wylot, ja w osłupieniu i oczekujący na dalszy rozwój sytuacji...
- Słyszałem kroki na schodach. Wchodź! - padło z jego ust stanowcze stwierdzenie. Uśmiech znikł w mgnieniu oka. Jego twarz zakryła się posępną powagą.
- Dzzz...dziękuję... - odpowiedziałem cicho i nieśmiało, wbijając wzrok w ziemię...
- Taaa, jeszcze mi podziękujesz... - odpowiedział, mrucząc do siebie pod nosem.
Trach! Drzwi zamknęły się za moimi plecami z hukiem. Dodatkowo słyszałem szelest przekręcanych kilku zamków... Strach przeszywał mnie na wylot, podniecenie towarzyszące mi w domu i w podróży uleciało bezpowrotnie. Stałem w przedpokoju nieznajomego mieszkania, umalowany niczym najtańsza prostytutka, przed obcym facetem w szlafroku. Strach i poniżenie sięgało zenitu.
Głowę miałem spuszczoną, lecz oczyma błądziłem oceniając pomieszczenie i otoczenie. Półciemny przedpokój, w ciemnym kolorze ścian, w jakim się znalazłem rozjaśniała migająca lekko mała lampka stojąca na komodzie. Chłodna posadzka, aczkolwiek utrzymana w porządku rozpościerała się pode mną. Dookoła pozamykane drzwi ciemnych pokoi, do jednego uchylone. Zauważyłem kątem oka w nim rozłożoną, lecz bez pościeli kanapę, usytuowaną na środku pokoju. Jasny parkiet rozpościerał się wokoło. W powietrzu unosił się świeży zapach męskich perfum do kąpieli.
Facet, który na forum oraz w rozmowie przez Internet wykazywał się dużym zrozumieniem pomysłowością, zapewne umiał też budować napiętą atmosferę. Oparł się o ścianę, poprawił szlafrok, po czym zimnym głosem oznajmił w moją stronę:
- Rozbieraj się. Do naga. Zostań w pończochach. - stanowczym głosem padła pierwsza komenda tego wieczoru, wprawiająca mnie w jeszcze większe zakłopotanie i konsternację...
- Już! - tym razem krzyknął donośnie, uderzając mnie otwartą dłonią, lekko w policzek.
- Tttt...tttak... jjjuż...- odarłem niespokojnym głosem.
Obawiałem się wcześniej o moje spóźnienie. Nic nie wspominał, najwyraźniej puścił to w niepamięć. Teraz moje myśli przepełniało poniżenie. Obcy facet, któremu zdecydowałem się służyć kazał mi się rozebrać. Ewidentnie w kontekście seksualnym. Powolnymi ruchami, trzęsącymi się dłońmi ściągnąłem kurtkę, bluzę, spodnie. Buty postawiłem przed drzwiami, a stawiając je w szeregu innych,zauważyłem kilka damskich par kozaczków, botków, sportowych adidasów. Zapewne buty jego żony, której wspominał... Paraliżujący strach i poniżenie nie pozwolił mi na jakąkolwiek reakcję, a przecież na widok kobiecych butów w moim pobliżu, w spodniach zaczyna mi się na ogół robić ciasno.
Ona tu jest? Ona ma mnie oglądać? Nago? W pończochach i makijażu? Kobieta? - ogarniało mnie zwątpienie, czy dobrze robię, ale chyba nie było odwrotu... Nagle moje myśli rozwiało krótkie:
- Mmmmm... - zdało się słyszeć ciche mruknięcie zadowolenia za moimi plecami...
Będąc w pochylonej pozycji, uświadomiłem sobie, że odstawiając buty pod drzwi wyeksponowałem swój tyłek w opiętych pończochach. Zastygłem w bezruchu. Aż bałem się odwracać. Bałem się tego, o czym on myśli, patrząc na mnie w tej pozycji. Nagi, wypięty tyłek, z pończochami oplatającymi wysoko moje uda. Seksu analnego w moją stronę wyrzekałem się, jak tylko mogę, dlatego też strach mnie nie opuszczał, oby tylko on nie...
- Na kolana. - padł stanowczy rozkaz, wypowiedziany szorstkim głosem...
Otrzymany uprzednio liść w twarz oraz atmosfera strachu i poniżenia utrzymująca się od samego początku w powietrzu sprawiły, że zrozumiałem swoją rolę, swoją naturę, dotarło do mnie, że muszę odnaleźć się we wszystkich poleceniach mego... Pana. Posłusznie, zasłaniając swoje krocze dłonią, pochylając wymalowaną twarz, klęknąłem ,a obydwa kolana.
Pan wykonał pierwszy krok, drugi w moją stronę. Jego wilgotne jeszcze stopy stawiane na posadzce wydawały charakterystyczny dźwięk. Dźwięk, który z każdym jego krokiem uświadamiał mi, że to nie przelewki. Że zostanę potraktowany wedle życzenia i upodobania Pana. Szklaneczkę whyski z lodem postawił na podłodze, tuż obok mnie.
Stanął naprzeciw mnie, w lekkim rozkroku. Dłonią odchylił prawą połowę szlafroka, zza której wyskoczył dosłownie na wysokości moich oczu, dość gruby, w lekkim dopiero wzwodzie, masywny członek ciemniejszej, niż reszta ciała karnacji. Pod nim wisiały bezwładnie duże, bardzo duże jądra, pokryte włosami. Z pewnością nabrzmiałe dość długim gromadzeniem spermy.
Pan uniósł swoją lewą dłonią moją twarz do góry, mój wzrok spotkał się z jego zimnym, przeszywającym spojrzeniem. Palcami prawej dłoni ściągnął napletek, spod którego wyślizgnęła się wilgotna, wyraźnie czerwono-różowa, dość sporych rozmiarów w stosunku do reszty członka, główka. Z dziurki na samym jej końcu zaczynał cieknąć małymi kropelkami śluz.
- Wiesz co z tym robić? - zapytał, nie oczekując raczej odpowiedzi.
- Liż kutasa. - oznajmił krótko i treściwie, patrząc prosto w moje, wystraszone oczy.
Nie protestowałem z dwóch powodów. Pierwszym był strach. Strach przed nową sytuacją, obcą osobą oraz tym, że przecież mnie ostrzegał, że nie lubi krnąbrnych... suk. Po drugie zapewne taka właśnie jest rola suki, którą właśnie się stałem z chwilą pojawienia się i klęknięcia nago przed obcym facetem. Teraz już moim Panem. Posłusznie wysunąłem koniec języka, dotykając jego delikatnej główki. Mój język powoli jeździł po małym odcinku jego członka. Czułem wyraźny, świeży smak męskich żeli do kąpieli zmieszanych z męskim zapachem mężczyzny. Nigdy wcześniej tego nie robiłem, teraz czułem się jak dziewica, przeżywająca swój pierwszy raz.
- Głębiej. Weź go głębiej. - tonem ostrzegającym padło kolejne polecenie.
Odsunąłem nieco głowę, nabierając większy haust powietrza, po czym z zamkniętymi oczyma rozszerzyłem wargi, obejmując nimi całego żołędzia Pana. Chciałem wsunąć więcej, wedle jego życzenia, lecz język naturalnie się bronił, jak w przypadku większych kęsów jedzenia.
Z kolejnym wsunięciem fiuta w usta szło już lepiej. Mój język lizał nagiego żołędzia, wargi zsuwały rytmicznie napletek. Otwarłem oczy i zobaczyłem ślad czerwonej szminki, jaki moje umalowane wargi zostawiały na ciemnej skórze penisa. Czułem z każdym ruchem głowy, jak dość obszerny członek rośnie jeszcze bardziej, poszerza się i sztywnieje. Na języku i wargach wyczuwać zaczynałem niewielkie żyły, jakie pojawiły się na jego fiucie. Jak mogło to być znośne z początku, tak teraz zaczynało mi sprawiać lekki kłopot. Jeszcze nigdy tak szeroko nie otwierałem ust. Ruszałem powoli głową przez kilka minut w przód i w tył, nie znając przecież z autopsji, jak robi się typowego loda. Dziewczynom na filmach przychodziło to ze znacznie większą łatwością. Musiałem wyglądać żałośnie. Nago, na kolanach, przed obcym facetem, z jego sztywną pałą w ustach. Miałem jedynie nadzieję, że sprawi to Panu przyjemność. Niestety się myliłem...
Do tego momentu tkwiłem w przekonaniu, że zapomniał o moim spóźnieniu, że nie brał groźby o ukaraniu na poważnie, że taka jest moja najwidoczniej rola, że suka powinna posłusznie zrobić typowego loda swojemu Panu i na tym koniec. Jak się okazało, nic bardziej mylnego. W mgnieniu oka Pan zrzucił z ramion szlafrok, odsłaniając umięśnione, nagie ciało. Dłońmi chwytając za moją głowę, palce wsuwając i zaciskając na moich włosach, docisnął z całej siły do swojego krocza. Nagle jego członek, z całej siły wpakował się w moje usta, poczułem go głęboko w gardle, co spowodowało oczywiście lekki odruch wymiotny. Rękoma chwyciłem za jego naprężone uda, lecz nic to nie dało. Dłonie umięśnionych rąk z całej siły nabijały moją głowę na jego sztywnego, rozpychającego moje usta fiuta i dociskały do krocza. Mój paniczny, połączony z dławieniem, głuchy pisk, przerwał jego donośny, wpadający w krzyk, głos:
- Ty mała dziwko! O której się przychodzi? Wyznaczyłem pół godziny? Zerżnę cię jak zwykłą kurwę, to się nauczysz punktualności! - wykrzyczał pochylając się w moją stronę.
- Aaaagggg.....hhhrrghhhhggg....... - z moich ust wydobywało się jedynie dławienie.
- Odechce ci się spóźniać, będziesz nawet przed czasem dziwko! - dodał szybko.
Czułem, że zaraz zwymiotuję. Sztywny, długi i gruby fiut rozpychał do granic możliwości moje usta, wchodząc prawie do gardła. Pan ani myślał puścić, skutecznie tłumiąc siłą moje bezwładne uderzenia po jego udach, moje protesty i wyrywania.
- Nie dość, że się spóźniasz to jeszcze loda nie umiesz robić, jak należy. - dodał głośno.
- Gggghhh... aaaggghh..gggghhhhhh.... - dławienie napędzały mi łzy do oczu.
- Taaak, lubisz to dziwko, lubisz prawda? Dław się moim kutasem! Taaak.... - sapał głośno.
Po krótkiej chwili dławienia mnie nabrzmiałym fiutem puścił swój żelazny uścisk. Łapiąc oddech opadłem bezwładnie na ziemię. Po moich policzkach pociekły łzy, jakie przy dławieniu napłynęły mi do oczu. Widziałem jak były traktowane dziewczyny na zdjęciach i filmach, ale nie przypuszczałem, że to takie brutalne i niezbyt przyjemne.
Poczułem na włosach dłoń Pana, szarpiąc i ciągnąc po posadzce, po przedpokoju, pchnął mnie plecami na drzwi wejściowe. Uderzyłem z lekkim hukiem, co z pewnością odbiło się echem na pustym korytarzu.
- Teraz dostaniesz za swoje niedbalstwo. Punktualność to szacunek wobec Pana. Ty go nie masz wobec mnie, to ja nie będę miał wobec ciebie szmato. Otwieraj pysk szeroko.
Po tych słowach podszedł, naparł z całej siły ciałem na mnie, siedzącego na zimnej posadzce pod drzwiami wejściowymi. Dłonią rozszerzył moje wargi i szybkim ruchem bioder w przód, wpakował swojego mokrego od śluzu i mojej śliny fiuta w moje usta. Drugą zaś trzymał mnie mocno za głowę, szarpiąc za włosy. Rozpoczęło się regularne, rytmiczne rżnięcie moich ust. Moje wargi traktował swoim kutasem jak mokrą cipkę niewyżytej dziewczyny. Co chwila, napierając swoim ciałem na mnie, dociskając swoje krocze do mojej głowy sprawiał, że stare, poluzowane drzwi wejściowe obijały się rytmicznie o stalową framugę. Sąsiedzi, jeżeli jacyś w ogóle są na piętrze, słyszeć musieli uderzenia, niosące się echem po głuchym korytarzu. Posuwał mnie bezlitośnie w usta, przytrzymując co jakiś czas swojego fiuta głębiej, dławiąc. Z moich warg ciekły niewielkie strugi śliny. Jego wielkie, wiszące jądra, systematycznie uderzały mnie po brodzie. Gruby, naprężony kutas, rytmicznie wsuwał się i wysuwał, mając zapewne dobry poślizg po moich ustach i języku dzięki ślinie i wydobywającym się z fiuta śluzie. Pan był wyraźnie podniecony rżnięciem nowej, uległej suki, która sama przecież do niego przyszła. Sapał i dyszał przyspieszonym oddechem. Nie przestawałem protestować i wyrywać się, okładając jego sztywne, napięte uda i pośladki, by przestał. Wierzgałem nogami, lecz nie przynosiło to rezultatu.
- Stawiasz się? Stawiasz się dziwko? No to pożałujesz... - zagroził podnosząc głos
Jednym szybkim ruchem chwycił mocno za moje nadgarstki, ścisnął i uniósł wysoko nad moją głowę. Trzymając mi ręce w górze, biodrami napierał na moją przyciśniętą do drzwi głowę. Przyspieszył tempa, poczułem także, jak by zwiększył siłę. Teraz prócz zwyczajnego, brutalnego rżnięcia moich ust, starał się umieścić najwyraźniej swojego sztywnego kutasa głębiej, w moim przełyku.
Nagle poczułem pulsowanie, żyły na jego fiucie zaczęły się naprężać, a Pan zaczął coraz szybciej dyszeć płytkimi oddechami.
- Taaaak, lubisz to dziwko, masz za karę... taaaak... ciągnij kurwo... - dyszał głośno.
- Ssssss... aaaaaach... taaaak..... zaraz ci się zleję do gardła....... - sapał pod nosem.
Łzy ciekły mi po policzku, naciągało mnie na wymioty, gruby fiut Pana pulsował rozpychając moje usta do granic możliwości, nadgarstki miałem ściśnięte do bólu nad głową. Nie było mowy, bym cokolwiek ciągnął, moje usta były rżnięte w szalonym tempie. Ostrzeżenie Pana wywołało u mnie falę zimna przeszywającą całe ciało. Faktycznie, przecież każdy gwałt kończy się spuszczeniem. Przecież się udławię, jeżeli jeszcze Pan strzeli mi prosto w przełyk... Strach mnie obezwładnił, moje mięśnie zwiotczały do tego stopnia, że przestałem protestować, wyrywać się. W sekundę stałem się lalką do wykorzystania i zaspokojenia, którą Pan gwałci w rozwarte usta, rżnie, jak mu się żywnie podoba. Trwało to jakąś chwilę, po czym znienacka wyjął pałę z moich ust, za którą ciągnęła się wstęga śliny.
- Aaaaa... nadstaw ryja... - krzyknął odchylając głowę do tyłu, wyprężając swoje ciało.
Zza załzawionych oczu dostrzegłem drgawki podniecenia, jakie przeszły przez ciało Pana. Jedną dłonią chwycił mnie mocno za włosy, odchyliwszy lekko moją głowę do tyłu, eksponując przy tym rozmazaną od tuszu, szminki i śliny twarz, aż jęknąłem przy tym cicho z bólu. Drugą dłonią zaś chwycił za moją rękę, nakierował błyskawicznie na fiuta i zacisnął moje palce u nasady swojej sztywnej pały. Ściskając dłonią moją dłoń, oplecioną wokół sporego członka, zaczął go szybko walić. Kilka centymetrów przed moimi oczami, gruba skóra napletka zsuwała się po mokrym żołędziu, by znów go przysłonić. Trzepał konia moją dłonią przed moją zmasakrowaną od posuwania twarzą. Wtem rozległ się głośny i głęboki oddech Pana, a z nabrzmiałej, pulsującej główki fiuta strzelił duży strumień ciepłej, białej i gęstej spermy prosto w moje oczy. Drugi, trzeci, strzelił i czwarty, zalewając po kolei prawie całą moją twarz. Były to wręcz uderzenia lepkiego płynu po twarzy. Ze strachu zamknąłem oczy, a z każdym uderzeniem nasienia czułem rosnące poniżenie. Czułem się, jak by mnie ktoś topił, odruchowo otwarłem usta. Część spermy trafiła mi do ust, na język. Miała smak oraz konsystencję białka z rozbitego jajka. Pragnąłem w płaczu zapaść się pod ziemię. Czułem się jak zgwałcona, tania, porzucona dziwka rodem z tandetnych, niskobudżetowych filmów porno, która dostała spust prosto na twarz.
- No... to w ramach kary... Teraz będziesz punktualna suczko? - zapytał grzecznym tonem, łapiąc szybko kolejne oddechy po wysiłku, jaki sobie zafundował moim kosztem.
- Tttt.... ttakkk... tak ppproszę Pana... - odpowiedziałem spanikowanym tonem, z wciąż trzęsącymi się rękoma.
- Cztery dni nie waliłem konia, czekając na ten moment. Chcesz zobaczyć efekt?- spytał wyraźnie uradowany.
Szarpnął mnie za włosy, przesuwając w kierunku szafy z lustrem na jednym z drzwi. Zareagowałem cichym piskiem, chyba w obawie przed powtórką z minionej dopiero „rozrywki”. W lustrze ujrzałem siebie. W opłakanym stanie. Twarz, łącznie z włosami miałem pokrytą lepkimi plamami ciepłej jeszcze spermy, jej stróżki spływały po brodzie, rozmywając część tuszu, jaki ze łzami spływał z moich rzęs. Wokoło ust miałem czerwone ślady rozmazanej szminki z warg. Widziałem wiele dziewczyn po brutalnym seksie oralnym, lecz nie wiem czy ich twarze były tak „zmasakrowane” jak moja.
Wpatrywałem się, bliski płaczu, co jak na faceta powinno być zastanawiającą rzeczą, w swoje odbicie w lutrze na drzwiach szafy, gdy poczułem zapinaną ciasno na mojej szyi czarną, skórzaną obrożę wraz z cienką smyczą.
- No, teraz wyglądasz, jak rasowa, zerżnięta suka. - padło z ust Pana, po czym poczułem szarpnięcie na swojej szyi.
Z natłoku tych pierwszych wrażeń, wszak byłem u Pana nie więcej niż 10 minut, skołowany czekałem na dalszy rozwój sytuacji. Pan podniósł szklankę whisky z podłogi i uchylił drzwi do jednego z pokoi mieszkania. Ruszył przodem. O jego uda bardzo wyraźnie obijał się wraz z wiszącymi jądrami, opadnięty, lecz wciąż bardzo gruby, mokry jeszcze od spermy i mojej śliny kutas. Ja, wystraszony, spodlony i sponiewierany, z twarzą zalaną wytryskiem obcego faceta, teraz już mojego Pana, trzęsąc się jeszcze na myśl tego bądź, co bądź gwałtu na moich ustach na czworakach poszedłem przy jego nodze. Usiadł wygodnie na kanapie, oparł się plecami, uda rozchylił, przez co jego gruby, ciemny, śliski fiut, z nasuniętym do połowy napletkiem eksponował swoje kształty. Ja otrzymałem polecenie czekania na czworakach, na dalsze polecenia, tuż koło niego.
- No widzisz. Jednak dasz radę być grzeczną suką. Jeszcze jeden taki numer z punktualnością, a sprowadzę kilku kolegów... zaczął spokojnym tonem, po czym przybliżył się do mnie.
Zamieszał lodem w szklance i wziął do ust niewielki łyk, po czym dodał cichszym, bardziej srogim tonem:
- Przywiążemy cię do stołu i każdy z nich będzie cię rżnął swoim grubym kutasem w dupę, na sucho, bez nawilżenia. Oni lubią spuszczać się w takie ciasne dupy jak twoja. I to po kilka razy. Chyba tego nie chcesz, prawda?
Na te słowa moje oczy otwarły mi się ze strachu, a zimny pot spłynął mi po plecach.
- I w ten oto sposób zostałaś dziwką. A twoja służba właśnie się rozpoczęła...
cdn...
Odsłony: 3425
Komentarze
(1)
Musisz sie zalogowac aby dodac komentarz, zarejestruj sie jesli jeszcze nie masz konta





czekam na więcej