-
-
- Odp: Multi Footjob
- Autor: Anzelm
- 20-05-12 11:24
_______________________
-
-
-
- Odp: Multi Footjob
- Autor: kielce75
- 20-05-12 11:24
_______________________
-
-
-
- Odp: BALLBUSTING - PARTY
- Autor: Anzelm
- 20-05-12 09:57
_______________________
-
-
-
- Odp: Multi Footjob
- Autor: Anzelm
- 20-05-12 11:24
_______________________
-
-
-
- Odp: BALLBUSTING - PARTY
- Autor: rapanui
- 20-05-12 09:57
_______________________
-
-
-
- Odp: Multi Footjob
- Autor: Dr.Manuela
- 20-05-12 11:24
_______________________
-
Siedziałem jak na szpilkach z niepokojem czekając na powrót matki. Był trzeci czwartek maja, wczesny wieczór, co znaczyło tyle, że jak co miesiąc w szkole odbywała się wywiadówka. Oczywiście nie miałem w zwyczaju informować rodziców o terminach takich spotkań ale, że rok szkolny niebawem miał się skończyć, zołza od chemii, pełniąca równolegle funkcję wychowawcy mojej klasy, postanowiła osobiście powiadomić o tym wydarzeniu wszystkich zainteresowanych. Postępy w edukacji i wychowaniu pociechy leżały również na sercu moim opiekunom, więc skwapliwie podążyli do budy , by dowiedzieć się jak też sprawy stoją. Po niespełna dwudziestu minutach, ojciec nie wytrzymał atmosfery i postanowił wrócić do domu. Mama , która zawsze była silniejsza psychicznie została, a ja niecierpliwie wyglądałem jej powrotu. Moja sytuacja na pierwszy rzut oka nie wyglądała bardzo źle. Miałem kilka nieusprawiedliwionych nieobecności , nienajlepsze oceny, które jednak nie przeszkadzały promować mnie do następnej klasy i właściwie nie miałbym się czego obawiać, gdyby nie kwietniowy wyjazd na zieloną szkołę, na którym całą grupą na zbyt wiele sobie pozwalaliśmy.
(Pominę tu sprawozdanie z tego wyjazdu, bo chyba każdy kto kiedykolwiek brał w czymś takim udział może sobie wyobrazić co się wtedy wyrabia) Tak więc siedziałem jak na szpilkach czekając na rozwój wydarzeń, który miał nastąpić. Serce biło mi coraz szybciej, wilgotniały dłonie, przełyk zwężał się nienaturalnie. Postanowiłem posprzątać trochę pokój, by w ten sposób złagodzić zbliżającą się burzę, myśl może i sprytna, jednak nieco spóźniona, bo gdy tylko zabrałem się za układanie kompaktów, usłyszałem nerwowe kroki na klatce schodowej, które szybko przeistoczyły się w brzęk kluczy i chrobotanie otwieranego zamka. Na chwilę przystanęła w przedpokoju - miałem rację moje obawy były jak najbardziej słuszne, jest naprawdę wkurzona –poczym nie zdejmując nawet butów ruszyła prosto do mojego pokoju. Drzwi otworzyły się z impetem i w progu stanęła sama esencja furii . Mamy do pogadania! Rzuciła jakoś tak strasznie zasadniczo, postanowiłem jednak nie pękać i spróbowałem grać na zwłokę. O czym ? Spytałem naiwnie . O twoim zachowaniu na ostatniej wycieczce!
Odpowiedziała od razu, co trochę zbiło mnie z nóg. Yy… no znaczy … masz na myśli coś konkretnego? Spytałem próbując wybadać ile wie. Tak! Powiedziała i skierowała się w stronę pokoju w którym ojciec oglądał telewizję. No to już po mnie pomyślałem, za chwilę będą mieć przewagę liczebną, nie dadzą szansy jakoś logicznie się wytłumaczyć. Nie bardzo wiedziałem co mam robić, postanowiłem wykonać jeszcze jeden rozpaczliwy krok, krótki impuls podsunął mi brzytwę, której za wszelką cenę musiałem się chwycić. Moglibyśmy nie mieszać w to taty? Spytałem. w końcu to Ty byłaś na tym zebraniu, więc może załatwmy to jakoś między sobą? W tym momencie uświadomiłem sobie głupotę własnego działania, przecież ona nigdy na to nie pójdzie, dlaczego miałaby dobrowolnie rezygnować z przewagi, tylko kretyn łudziłby się, że taka prośba zostanie wysłuchana. Dobrze. Odparła jednak ku mojemu zdziwieniu. Załatwimy to między sobą, jutro rano jak tylko tata wyjdzie do pracy stawisz się w salonie, a teraz sprzątnij ten bajzel , jak można w ogóle spać w takim chlewie.
Po tych słowach opuściła pokój, a mnie ogarnęło poczucie zwycięstwa. Do rana z pewnością zdąży ochłonąć , nie wspomniała nawet o szlabanie, czym zazwyczaj oboje szafowali przy mniejszych moich przewinieniach. Z taką myślą położyłem się spać , odkładając do jutra również porządki.
Rano obudziło mnie gwałtowne szarpanie kołdry, przetarłem powieki i ujrzałem nad sobą sylwetkę matki, Wstawaj! Słyszysz!? Wstawaj! Usłyszałem. Od półgodziny czekam na ciebie w salonie i miałeś chyba sprzątnąć pokój prawda!? No tak, zaraz sprzątnę, wczoraj jakoś nie było… nieudolnie próbowałem się tłumaczyć. Nie obchodzi mnie to! Przerwała moją plątaninę. Sprzątniesz później, za chwilę chcę cię widzieć w salonie! Zapiąłem tylko bluzę od pidżamy i od razu podążyłem za nią, żeby nie drażnić lwa. Okno w salonie było zasłonięte, co od razu wydało mi się trochę dziwne, na środku stała mama, w jej ręku tkwił koński palcat. Głośno przełknąłem ślinę. Yyy wybierasz się na konie? Wymamrotałem pod nosem czując, że grunt usuwa mi się z pod nóg. Nie błaznuj! Powiedziała. Ściągnij dół pidżamy i złap się dłońmi za kostki. Usłyszałem polecenie. Ale… mamo … ja przepraszam… ja już nie będę… ja. Chciałeś byśmy załatwili to między sobą , mam nadzieję, ze nie chcesz teraz się wycofać! Rób co ci mówię, albo wieczorem pogadasz sobie z ojcem. Ale… Próbowałem jeszcze jakoś protestować … Liczę do trzech! Raz! Dwa!... Spuściłem w dół gacie pidżamy i schyliłem się do kostek, eksponując obnażone pośladki.
Dostaniesz w tyłek po dwa razy za każdy dzień wycieczki, dodatkowo jeszcze po razie za każdą minutę dzisiejszego spóźnienia i mały bonus za burdel w pokoju. Policz sobie ile to będzie, przyda ci się biorąc pod uwagę twoją ocenę z matematyki. Poczułem serię piekących uderzeń, nogi mimowolnie zaczęły mi się uginać, co jeszcze bardziej wystawiało pupę na razy. Im szybciej dojdziesz do tego, ile jeszcze ci się należy tym lepiej dla ciebie! Usłyszałem gdzieś nad głową, i zacząłem obliczać proste działanie z matmy. Wycieczka trwała piętnaście dni, razy dwa to trzydzieści, plus trzydzieści minut spóźnienia... Sześćdziesiąt powiedziałem głośno Sześćdziesiąt . Zapomniałeś o bonusie … Yyy nie mam pojęcia jaki jest ten bonus… Twoja strata!
Każdy centymetr skóry na moim tyłku pulsował już własnym rytmem, choć na dobrą sprawę kara jeszcze się nie rozpoczęła. Nie wiem … pieczenie stało się nie do zniesienia, puściłem kostkę by rozmasować pośladek, szybko jednak zrozumiałem swój błąd… Siedemdziesiąt krzyknąłem ze łzami w oczach. Licz dalej! Usłyszałem. Mamo proszę… już… mamo… Licz! Osiemdziesiąt. Powiedziałem zrezygnowany. Dobrze możesz zacząć odliczanie powiedziała, czułem że za chwilę stracę równowagę, zacząłem jednak liczyć przez zaciśnięte zęby. Raz, Dwa, Trzy…
Od tego wydarzenia minęło jakieś 17 lat, wtedy nie zdawałem sobie sprawy, że był to mój pierwszy kontakt z kobiecą dominacją, nie wiedziałem nawet, że coś takiego w ogóle istnieje, ale od tego czasu burza hormonów i narastające gdzieś we mnie pożądanie do płci przeciwnej , powoli nakreślały moje preferencje.Fakt , że pierwsze dość tęgie jak na wytrzymałość czternastolatka lanie, sprawił mi nie ojciec a właśnie matka, wyżłobił w mojej psychice poważne ślady. Z coraz większym dystansem i nieśmiałością zacząłem odbierać koleżanki z klasy. Podczas gdy inni chłopcy umawiali się na pierwsze randki, ja co najwyżej pozwalałem sobie na potajemne wielbienie swojej wybranki. Nigdy nie starczało mi odwagi, by chociaż zagadać o czymś tak po prostu, o rozmowach w stylu - czy może chciałabyś zemną być - absolutnie nie było mowy. Zacząłem popadać w kompleksy , miałem problemy z koncentracją , zamiast chłonąć wiedzę jaką próbowały mi przekazać nauczycielki, rozbierałem je wzrokiem, doprowadzając w wyobraźni do ekstazy. Musicie wiedzieć, że w tamtym czasie moja świadomość seksualna nie była specjalnie wyczerpująca, nie miałem pojęcia o istnieniu warg sromowych, czy łechtaczki . Potrafiłem jednak wyobrazić sobie piersi i łonowy wzgórek zwieńczony kępką poskręcanych włosków. Z wielkim oddaniem grałem palcami na tych wyobrażeniach, pieszcząc każdą wypukłość , każde zagłębienie, by wreszcie zobaczyć jak na twarzach moich ofiar rozlewa się rozkosz. Takie zachowanie nie mogło oczywiście zostać niezauważone, a efekty mojego rozkojarzenia dość szybko odbiły się na ocenach, skutkiem czego zacząłem uczęszczać na wizyty do szkolnego psychologa. Psycholog oczywiście kobieta, co jak łatwo się domyśleć nie ułatwiało mi zadania, zadawała mnóstwo pytań, drążyła, wwiercała się w najbardziej skryte zakamarki mojej jaźni. Czułem się jak kompletny kretyn, nie chciałem mówić tej kobiecie o swoich fantazjach, nie chciałem obnażać najbardziej skrywanych sekretów, i w ogóle prowadzić rozmów, które prawie zawsze kończyły się wypiekami na mojej twarzy. Prawda jednak w końcu wyszła na jaw.
Zostałem poinformowany, że nic co zdarzyło i zdarzy się w tym pokoju, nie wyjdzie po za jego ściany i, że nie muszę się o nic martwić. Pani psycholog rozmawiała z moją matką i obie postanowiły dołożyć wszelkich starań, by pomóc mi w nauce do zakończenia szkoły, a potem skieruje się mnie do liceum Św Hieronima, gdzie przyjmują tylko chłopców. Prace domowe odrabiałem odtąd w szkole pod czujnym okiem psycholożki , w domu zaś wymyślano mi różne zajęcia, żebym nie miał głupich myśli. Matka oczywiście wyraziła zgodę na stosowanie wszelkich środków motywujących mnie do sumiennej pracy, a i sama nie stroniła od dobrze sobie znanych metod egzekwowania swoich poleceń. W skutek czego dostawałem manto przynajmniej dwa razy w tygodniu. Szkolne kary były może trochę mniej dotkliwe, gdyż psycholog nigdy nie ściągała mi spodni, jednak sam fakt, że dostaję lanie w miejscu , w którym koledzy mogą coś zwęszyć, był dość niepokojący. W końcu jednak jakoś dobrnąłem do końca szkoły i chociaż w perspektywie miałem cztery lata bez dziewczyn, nadchodzące zmiany wprowadzały mnie w euforię.
Wakacje upłynęły bez większych ekscesów, nie było kar, nie było presji, a ja zacząłem odczuwać swoisty niedosyt, nie potrafiłem jeszcze wtedy tego nazwać, ale brakowało mi silnej kobiecej ręki. Tymczasem mama stwierdziła, że liceum to już poważna sprawa, poważny wiek, a ludziom w poważnym wieku nie daje się lania. Wyraziła również nadzieję, iż jestem na tyle dojrzały, że sam potrafię zdecydować co jest dla mnie ważne i skupię się na priorytetach.
Tak więc samodzielnie wkraczałem w licealne życie , i muszę przyznać, że szło mi całkiem nieźle.
Na zajęciach nie było dziewczyn, a jedyna kobieta, którą widywaliśmy w szkole ,uczyła nas biologii miała z sześćdziesiąt lat i nosiła habit. Nic zatem nie rozpraszało mojej uwagi . Gorzej było z powrotami do domu. Jako, że pochodzę z miasta w którym znajduje się owo liceum, nie mogłem liczyć na miejsce w szkolnej bursie, musiałem zatem wracać tramwajem do domu, zmagając się z pokusami , które czyhały na mnie po drodze. Codziennie widywałem chłopców rozmawiających z dziewczętami, kokietujące, flirtujące i mizdrzące się do siebie grupki, całujące się parki i tym podobne rzeczy. Sam nie miałem znajomych w śród płci przeciwnej, moje koleżanki z poprzedniej szkoły nie utrzymywały ze mną kontaktu, a nowe znajomości ze zrozumiałych względów póki co się nie kroiły.
Każdego dnia , uświadamiałem sobie beznadziejność swojego położenia, byłem coraz bardziej sfrustrowany. Kobieta stała się dla mnie czymś nienamacalnym, nieosiągalnym dla zwykłego śmiertelnika, jej potęga rosła każdego dnia, osiągając rozmiary niebotyczne. W klasie wśród samych kolegów udawało mi się o tym nie myśleć, gdy jednak wracałem do domu, już nie miałem dokąd uciec. Pożerałem współpasażerki nie będąc nawet specjalnie wybrednym, rozgryzałem ich nabrzmiałe sutki, obejmowałem szerokie katedry ich bioder, do utraty tchu wylizywałem krągłe tyłki, bez pruderii oddając się pożądaniu. Podskórnie czułem jednak, że dopuszczam się aktu nikczemnej profanacji.Tuż po nowym roku poinformowali nas, że zostaliśmy zaproszeni na potańcówkę, do zaprzyjaźnionego liceum , żeńskiego. Wszyscy przyjęli tę wiadomość z ogromnym entuzjazmem, każdy chodził podekscytowany. Każdy prócz mnie. Zacząłem mieć obawy, że dystans jaki wytworzył się między mną, a wszystkimi kobietami na ziemi, jest już nie do przeskoczenia . Podczas gdy inni koledzy czynili przygotowania, do zbliżającego się karnawału, ja rozpaczliwie szukałem sposobu, jak wyłgać się z całej sytuacji, nie tracąc przy tym resztek godności jaka mi pozostała. Czas pędził nieubłaganie i nadszedł w końcu dzień tak niecierpliwie przez wszystkich oczekiwany. U mnie oczywiście zwyciężyła ciekawość i mimo wszelkich obaw,( że nie zapanuję nad własnym pożądaniem, albo wręcz przeciwnie, że przez całą zabawę będę stał gdzieś sam jak ostatni dziwoląg) postanowiłem
dać sobie szansę. Stałem więc wyglancowany jak przed pierwszą komunią ( co w sensie dość metaforycznym wkrótce miało okazać się prawdą)przed wejściem głównym zespołu szkół świętej jakiejś tam i po wysłuchaniu, krótkiej epistoły na temat etykiety i moralności, wraz z całą gromadą żądnych wrażeń chłopców świętego Hieronima, wstąpiłem w gościnne progi gmachu szkoły.
Impreza rozkręcała się dość pomału i wszystko podążało raczej w nieciekawym kierunku. Dziewczęta były ubrane dość zgrzebnie, bardziej na modłę pensjonarską, niż jak przystało na imprezujące nastolatki, czego oczywiście moi towarzysze nie omieszkali obśmiać między sobą. W moim mniemaniu strój ten dodawał im jednak pewien rodzaj surowości , co bardzo pobudzająco działało na moje zmysły. Nad całością górowała postać czterdziestoletniej na oko kobiety, która pełniła zdaję się funkcję przyzwoitki, pilnowała czy odległość między tańczącymi jest regulaminowa i czy nie dochodzi między nimi do rzeczy niemoralnych . Wykazywała się przy tym nadzwyczaj niespotykaną czujnością i kiedy na przykład któryś z chłopaków , przez zupełny przypadek chwycił partnerkę nieco poniżej bioder, zaraz przez całą salę, dało się słyszeć wymowne chrząknięcie. Wszystko odbywało się więc grzecznym i dobrym tonie i nic nie wskazywało na to ,że może być inaczej. Ja radziłem sobie świetnie, ta dziwna atmosfera sztywności, działała na mnie uspokajająco, bez problemu mogłem się kontrolować , cały czas trzymałem fason i z dumą dostrzegałem pełne aprobaty i zazdrosnego zdziwienia, spojrzenia kolegów. W pewnym momencie Pani Leokadia, bo tak nazywała się owa przyzwoitka ( o czym powiedziała mi w tańcu jedna z uczennic) klasnęła w dłonie i stanowczym głosem wyrzekła, że tańce za godzinę się kończą i dziewczęta o północy mają być już w swoich łóżkach. Po czym po prostu opuściła salę. Regulaminowa odległość naglę przestała istnieć, wisząca nad wszystkim sztywność opadła na parkiet i zrobiło się bardziej prywatkowo, co o dziwo wcale nie zepsuło mojego nastroju. Zrobiło się jakoś tak niesamowicie, albo właśnie może w końcu było po prostu normalnie. Tańczyliśmy. Mogliśmy tak trwać całą wieczność, ale czas okazał się jednak nieubłagany, bo nagle ktoś gwałtownie zapalił światło i na środku sali pojawiła się Pani Leokadia i trzy inne kobiety dorównujące jej posturą i surowością. W moich uszach rozległy się słowa, które brzmiały jak wyrocznia, ale treść w jaką się ułożyły zdecydowanie odbiegała od tego czego się spodziewałem. Widzę, że postanowiliście przedłużyć sobie zabawę! Przenieśmy się zatem do bardziej kameralnej salki. Pani Leokadia dostojnym krokiem zaczęła prowadzić, a my nieśmiało sunęliśmy za nią. Okazało się nagle, że zostało nas nie wielu, zaledwie cztery pary, na każdą z nich przypadała więc jedna przyzwoitka, (albo raczej w tym przypadku przewodniczka).
Doszliśmy w końcu do miejsca , które na pierwszy rzut oka wyglądało jak mała salka gimnastyczna, tyle, że zamiast przyrządów sportowych, wyposażona była w urządzenia, których funkcji wtedy zaledwie mogłem się domyślać. Ubrania na razie nie będą wam potrzebne ! Usłyszałem tubalny glos Pani Leokadii , dziewczyny które nam towarzyszyły bez słowa zaczęły się rozbierać, chłopcy natomiast patrzyli, po sobie nie potrafiąc ukryć zmieszania. Postanowiłem dać im przykład postępując jak nasze partnerki i już po chwili stałem zupełnie nagi, czekając sam nie bardzo wiedząc na co. Ta skwapliwość, okazała się całkiem na miejscu , bo dzięki temu uniknąłem siarczystych policzków, jakimi pozostałe „przewodniczki „ponaglały moich kolegów. Bardzo szybko wytworzył się dość naturalny podział. Mną i Lilianną– dziewczyną z którą tego wieczora tańczyłem , miała zająć się Pani Leokadia. Co do reszty , to szczegóły zupełnie mi umknęły, ufam jednak, że fakt ten niczego nie odbierze opowieści, którą tu przytaczam. Skrępowano nas razem na podwójnym koźle, nasze głowy zwisały obok siebie po jednej jego stronie, nasze pupy sterczały równolegle prawie na jego wierzchołku, czułem się w jakiś sposób złączony z tą dziewczyną koło mnie. Jej małe blade ciałko, upstrzone gdzieniegdzie drobnymi piegami , sterczące piersiątka, niesforne poskręcane rude loki, wszystko to, stawało się w jakimś sensie częścią mnie, zapragnąłem posiąść tę istotkę, zespolić się z nią tak dosłownie. Tymczasem rozpoczęło się wymierzanie kary. Pani Leokadia , grubym , ciasno splecionym bykowcem okładała nasze tyłki, z jednakową siłą wymierzając razy, zarówno mnie, jak i Liliannie. Zaciskałem zęby, starając się wydobywać z siebie jak najmniej dźwięków, zwłaszcza, że moja sąsiadka, odbierała każde uderzenie pokornie i z kamiennym spokojem. Tylko szkliste oczy i maleńka łezka na policzku zdradzały, że również i ona odczuwa ból. Dostaliśmy około trzydziestu razy na osobę, po moich pośladkach i udach rozlewało się przyjemne ciepło, za którym tak strasznie tęskniłem. W duchu byłem zadowolony z takiego obrotu sprawy. Radość ta, nie trwała jednak długo. Pani Leokadia uwolniła mnie na chwilę z kozła i kazała położyć się na nim plecami. Bez słowa wykonałem polecenie i po chwili leżałem już przytroczony, eksponując stojącego penisa i jądra.
Patrzcie jak się to to napręża! Usłyszałem drwiący głos. Zaraz ostudzę twój zapał! I nim na dobre zdążyłem się połapać, o co tak naprawdę chodzi, poczułem mocne kopnięcie w jaja. Podniecenie natychmiast minęło, ból był bardzo silny, miałem wrażenie, że ciśnienie zaraz rozłupie mi czaszkę i naprawdę zacząłem się bać. Nadeszła kolej na moją partnerkę, oprawczyni chwyciła ją za tył głowy i szarpiąc za włosy przyciągnęła do siebie. Wiesz dlaczego cierpisz? Spytała. Liliana pokręciła głową, za co natychmiast dostała siarczysty policzek, po którym połowa jej niewinnej twarzyczki od razu zrobiła się czerwona. To powiem ci za co, za naiwność , za to że, tak łatwo ufasz takim jak on. Mówiąc te słowa oczywiście wskazywała na mnie. Cierpisz, za jego zwierzęcy instynkt, za nieposkromione chucie , za pożądanie nad którym nie potrafi zapanować. Myślisz, że chodziło mu tylko o tańce? Że tylko o tym myślał? Odpowiadaj! Ja nie wiem - usłyszałem cienki łkający głosik szybko stłumiony kolejnym policzkiem. Nie wiesz! Nie wiesz! To zaraz pójdziemy się zapytać! Rzekła i chwilę potem obie stały tuż obok mnie. Pani Leokadia wzięła moje jądra w dłoń i pomału zaciskając rozpoczęła przesłuchanie. O czym myślałeś przez cały wieczór! Padło pierwsze pytanie, na które muszę przyznać nie wiedziałem jak odpowiedzieć. Nie bardzo rozumiem o co Pani mnie pyta. Odrzekłem, i od razu poczułem jak uścisk się zacieśnia. A co? Usłyszałem słodki głosik. Może niewyraźnie mówię? Chodzi mi o to, powiedziałem, że mogłem myśleć o wielu rzeczach i nie bardzo wiem do czego konkretnie Pani zmierza. Myślałeś o wielu rzeczach doprawdy? Znów odpowiedziała słodko, po czym jej dłoń
bardzo energicznie znalazła się na mojej twarzy. Myśliciel się znalazł! Rzuciła tym razem już ze złością.
A Ja uważam , że myślałeś tylko o jednym! Twierdzisz, że kłamię? Nie, ale my tylko tańczyliśmy i…
Milcz! Krzyknęła, ściskając z całej siły moje jądra. To o czym myślałeś? Spytała ponownie, luzując trochę uścisk. O tyłku Lilianny, rzuciłem dając za wygraną. Słyszałaś moje dziecko ? Śledcza ponownie zwróciła się do dziewczyny. Jeszcze siurek do końca mu nie obrósł , a już myślał o twoim tyłku. Może najwyższa pora nauczyć go myślenia o własnym. Mówiąc te słowa, uwolniła mnie z więzów i przeprowadziła , do dziwnego stołu. Ręce przytwierdziła mi do jego blatu, nogi zaś unieruchomiła łańcuchami przy podłodze. Myślałem, że otrzymam kolejną porcję batów, jednak okazało się trochę inaczej. Lila dostała polecenie przymocowania sobie do bioder wielkiego fallusa i już po chwili olbrzymi tłok, napędzany ruchami tej drobnej kobitki, w jechał w mój odbyt. Posuwała mnie miarowo, a moja konsternacja powoli ustępowała miejsca podnieceniu. Nigdy wcześniej nie wyobrażałem sobie czegoś takiego, ale w końcu miałem czego chciałem, owe zespolenie się w jedno chwilowy ból zaczął zmieniać się w rozkosz, rozkosz, która do tej pory była mi zupełnie obca i za którą całkiem niebawem przyjdzie mi zatęsknić.Mimo całej sytuacji w ogóle nie czułem upokorzenia, czerpałem z tego niewyobrażalną przyjemność i miałem wrażenie, że to wszystko dzieje się właśnie dla niej. Nie byłem już wystraszonym, upośledzonym emocjonalnie chłopcem, a bezpruderyjnym rozpustnikiem , z kaprysu dającym się rżnąć w tyłek. Pomyślałem sobie, ze chętnie wbiłbym się językiem w zgrabną pupcię Lilianny i nim myśl ta zdążyła urosnąć w jakieś większe pożądanie, już miałem przed oczami jej pośladki a po chwili skwapliwie brałem się do roboty. Rozpocząłem od cipki nabrzmiałej sokami jak świeży owoc, krążyłem językiem wokół sromu, wargami delikatnie muskałem jej warg, badałem teren jak niepewny zwiadowca, poznawałem i smakowałem każdy skrawek tej bramy, którą byłem tego pewny, w każdej chwili mogłem przekroczyć. Dziewczyna wiła się pod każdym ruchem mojego języka, a ja czułem się jak wirtuoz, mimo iż był to właściwie mój pierwszy raz. Ośmielony jej reakcją penetrowałem coraz głębiej i głębiej, otrzymując w nagrodę obfitą porcję soków coraz intensywniej wypuszczanych wprost do mojego gardła. Lizałem namiętnie i zachłannie jakby od tego miało zależeć moje życie , język wirował mi obłędnie i sam nie spostrzegłem, kiedy z gorących obszarów krocza Lilianny przeniosłem się w bardziej tylna część pięknego ciała sięgając nagle po jej anus. Poczułem gorzkawy smak i dziwne ciepło na języku, uświadamiając sobie że właśnie walczę z mięśniami zwieracza, które pod naporem mojego języka stopniowo zaczęły się rozluźniać. Nigdy nie zapomnę tego posmaku, który w normalnych okolicznościach pewnie przyprawiłby mnie o mdłości, jednak w tamtej chwili wyzwalał we mnie wręcz zwierzęce podniecenie.
Obudziłem się w małej szpitalnej salce, był rześki leniwy poranek , obok mojego łóżka stali rodzice, na ich twarzach malowała się troska i zmęczenie, odetchnęli jednak z ulgą widząc moje przebudzenie. Pierwsza odezwała się mama, pogłaskała mnie czule ( nie pamiętam by robiła to kiedykolwiek przedtem , ani kiedykolwiek później ) Wreszcie wstałeś - usłyszałem jej ciepły głos, oboje z ojcem strasznie się martwiliśmy, uśmiechnąłem się tylko, bo zmieszanie uniemożliwiało mi jakakolwiek wypowiedź. Zostałem wyrwany ze świata najpodlejszych instynktów do racjonalnego, a teraz nawet ciepłego i czystego świata moich rodziców. W głowie miałem totalny zamęt , próbowałem jakoś logicznie poskładać wszystko w całość. Miniona noc wydawała mi się tak abstrakcyjna i nierealna, n miałem jednak pewność , że zdarzyła się naprawdę. Nie wiedziałem ile wiedzą rodzice, ale byłem przekonany, że przywieźli mnie tu prosto z „ balu”. Czy jednak można w pełni ufać swoim przekonaniom, czy możemy wierzyć, że nie zwiodą nas na manowce? Było tu kilku twoich kolegów, usłyszałem naglę ojca, ubolewali ze nie mogłeś być na tej imprezie w żeńskim liceum, kazali cię pozdrowić i powiedzieć, że wiele nie straciłeś.
Zemsta pod stopami swojej Ex.
Maj, czerwiec, ciepłe miesiące rozgrzewające nie tylko ciało, ale i umysł. Nasze dziewiętnastoletnie, rozmarzone o nowym, rozpoczętym dopiero co, dorosłym życiu, głowy przepełnione od gorących, spontanicznych pomysłów na spędzenie nadchodzącego, wakacyjnego czasu w dobrej atmosferze i dobrym towarzystwie. Matury szczęśliwie zakończone już za sobą, koniec męczącego roku szkolnego zbliżał się nieuchronnie. Rozstanie ze znajomymi napędzało małe łezki wzruszenia do oczu. Dlatego też każdą chwilę chciało się spędzić wspólnie. Niebawem każde z nas powędruje w swoją stronę, trzymać się razem będą jedynie ci najbardziej zżyci przez te kilka wspólnie spędzonych lat w technikum.
Jednym z takich pomysłów, jakie nam do głowy przyszło, było zorganizowanie naszego pierwszego razu z moją obecną, ukochaną dziewczyną, Agatką w te letnie, ciepłe dni. Zielona, dzika polana na skraju lasu, skąpana w słońcu, na niej koc i my. Sami, we dwoje. Zajęci tylko sobą, jak by świat nie istniał. Przeżywający nas wspólny, pierwszy raz. W głębokim uczuciu. Oczyma wyobraźni widziałem już tę filigranową blondynkę o niebieskich oczach i tajemniczym, a zarazem niewinnym spojrzeniu, o niewinnym, lecz pociągającym spojrzeniu. Leżącą nago na kocu, dłońmi błądzącą po moim ciele. Chcieliśmy by to było wyjątkowe wydarzenie. Zarówno ja, jak i ona wkraczamy w ten nieodkryty świat erotyki. Zapewne inny, niż dotychczasowe zabawy samemu z sobą, które zdarzały mi się dość często. Agatka z kolei, nie przepadała za masturbacją, czekała na ten jeden, magiczny moment. Stanowczo sugerowała bym nic samemu nie robił, bym też czekał razem z nią, lecz pokusa była większa. Miłość do niej jest naprawdę wielka, lecz nie zdołałem przyznać się przed nią. Oszukując, że nic nie robię i cierpliwie czekam, nie czułem się najlepiej. Tym bardziej, że, chociaż dawniej było to dla mnie normalne, tym razem czułem swego rodzaju wstyd przed osobą, która tego nie robi i nie preferuje.
Z moją dziewczyną Agatką jesteśmy już ponad rok, zdecydowaliśmy się na ten krok z dużą pewnością. Chcieliśmy by wszystko potoczyło się po naszej myśli. Jedynie pogoda, lub trema ;) mogłaby nam przeszkodzić i sprawić, by nie doszło do naszego pierwszego, upragnionego razu.
Jak się okazało... przeszkodzić mógł jeszcze ktoś inny...
Tego dnia, ciepłego, sobotniego przedpołudnia, wstałem, wziąłem prysznic, ubrałem lekkie, zwiewne ubranie i ze zniecierpliwieniem wyczekiwałem na czas wyjścia z domu. Ostatnimi dniami wstrzemięźliwości mojej od onanizowania się stało się zadość. Chciałem by wszystko poszło po myśli, więc nie mogłem sobie pozwolić na jakieś „zmęczenie”. Wtem zadzwonił ktoś do drzwi. Podszedłem otworzyć, a moim oczom ukazała się Patrycja. Patka, bo tak do niej się wszyscy zwracaliśmy, była moją dziewczyną, z którą chodziłem przez 4 lata Z klasy równoległej, z którą poznaliśmy się składając papiery do tej samej szkoły. Była dziewczyną, którą też zostawiłem dla obecnej dziewczyny. Nasze rozstanie nie było przyjemne. Zależało mi na Agacie, Patrycja z kolei nie mogła pogodzić się z rozstaniem, nie dając mi spokoju. Widywaliśmy się sporadycznie, na imprezach u znajomych, co zapewne potęgowało u niej to uczucie. Ja z kolei ślepo zapatrzony w miłość, nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak ona może się z tym czuć.
A teraz proszę... stała sama u mego progu. Zdążyłem ją „zbadać” wzrokiem. Średniego wzrostu dziewiętnastolatka. Czarne, proste włosy, spadające na ramiona. Mocną czerwienią podkreślone, wydatne usta, żujące gumę. Oczy przysłonięte dużymi okularami przeciwsłonecznymi. Dekolt przyozdobiony srebrnym łańcuszkiem z wisiorkiem, a odsłonięte ramiona prezentowały już pierwszą opaleniznę tego sezonu. Czerwono – różowa bluzeczka we wzorki, na ramiączkach, skrywała bardzo ładnych krągłości piersi, które w białym staniku nabierały wręcz idealnego kształtu oraz rozmiaru. Stała podpierając się o biodro dłonią, z której zwisał bezwładnie łańcuszek, a której czerń paznokci dodawała drapieżności. Na ramieniu wisiała mała, lśniąca skórzana torebka, na cieniutkim rzemyku. Białe legginsy, opinające uda oraz połowę delikatnych łydek, odsłaniały aksamitne, bose, kształtne stopy, oplecione jedynie czarnymi paseczkami sandałków, na lekkiej koturnie. Czarny lakier paznokci u stóp oraz łańcuszek na kostce potęgowały oszałamiające wrażenie. Ukoronowaniem tego wizerunku był zapach perfum, przypominający lekką woń delikatnych kwiatów, tak bardzo pociągający w połączeniu z widokiem seksownej Patki. Gdy byliśmy razem, wiedziała, o moim zamiłowaniu do damskich stóp, lecz nie eksponowała ich w taki, bądź co bądź, seksowny sposób. Chcieliśmy jeszcze poczekać na na jakiekolwiek poważniejsze doznania seksualne, ale co było dla mnie dużym pozytywem – Patka tolerowała mój nawyk masturbacji na widok pięknych kobiecych stóp. Bywały nawet sytuacje, w których żartowała słowami „nie śliń się”, podając mi chusteczkę higieniczną, gdy obok przechodziła kobieta w obuwiu z odsłoniętymi, wyeksponowanymi stopami. Pamiętam także, gdy pewnego dnia na basenie „zwinęła” mi suche bokserki, szantażując, że odda dopiero, gdy poproszę grupę dziewczyn z innych klas siedzących pod suszarkami by pozwoliły pocałować swoje stopy. Oczywiście wszystko w ramach żartu, młodzieńczego, nastoletniego żartu. Rozumieliśmy się bardzo dobrze, lecz wszystko potoczyło się tak gwałtownie, że nie potrafiłem oprzeć się mojej obecnej miłości do Agatki, z którą wiązałem swoją przyszłość i wizja wspólnego życia stawała się bardziej stabilna, aniżeli z Patrycją. Lecz były to dawne czasy, a dzisiaj jest dzisiaj.
Yyy... cześć... ?? - powiedziałem pytającym tonem, w nadziei na odpowiedź, co ją sprowadza.
Stała w milczeniu, przeżuwając gumę, patrząc poprzez ciemne okulary w moją stronę.
Trochę się spieszę... W czymś.... ci pomóc ? - zapytałem.
Dupcyć się spieszysz, co? - rzuciła głośno w moją stronę.
W osłupieniu, nie zdążyłem nawet zareagować, gdy szybko obejrzała się za siebie na klatce schodowej (mieszkałem na parterze, to też pewno ktoś mógłby przechodzić), po czym odchyliwszy prawa nogę do tyłu, wzięła spory zamach i posłała wierzchem swojej stopy w sandałku na koturnie kopniaka prosto między moje nogi. Przez luźny materiał moich spodni lekko stłumił dźwięk kopnięcia, lecz było ono na tyle mocne i bardzo celne, by mnie zwalić z nóg. Chwyciłem się dłońmi za krocze i padłem na kolana, z twarzą tuż przy jej sandałkach. Prawie straciłem oddech, ból przeszył mnie na wskroś... Patka chwyciła mnie za włosy, lekko unosząc moją głowę, po czym przeżuwając gumę, rzekła stanowczo, z wielką powagą:
No to teraz się zabawimy. A spróbuj protestować, to cię kopnę jeszcze raz.
Czułem się jak sparaliżowany, nie mogłem się podnieść. Patrycja przeszła za mnie, wyciągnęła błyskawicznie z torebki niewielkiej długości, mocną linkę. Pociągnąwszy moje dłonie za plecy, związała mocno w nadgarstkach, bym nie mógł się ruszyć. Pchnęła, bym padł na plecy, stanęła okrakiem nade mną, twarzą skierowana w stronę moich nóg. Chwyciła mnie w kostkach, chcąc związać je razem.
Ałaaa... Co robisz ?? Puść mnie !! Zwariowałaś ?? - krzyczałem, starając się wyrwać dziewczynie...
Uniosła nogę lekko do góry i nadepnęła w centralnym punkcie krocza, dociskając i kręcąc swoją stopą, jak by gasiła papierosa na ziemi, aż na moich białych spodniach odbiła się zakurzona podeszwa sandałka. Szczęście w nieszczęściu, twardą podeszwą buta trafiła na członka, obolałe od kopnięcia jądra były nieco niżej...
Ostrzegałam !! Stul pysk, kurwa, bo tak cię skopię po jajach, że się nie podniesiesz, chuju jeden !! - krzyknęła w moją stronę.
Błyskawicznym ruchem oplotła linką moje nogi w kostkach i zawiązała, po czym przewróciła na brzuch. Kto by pomyślał, że zwyczajna na pozór dziewczyna potrafi w tak szybki sposób rozprawić się z facetem. Bądź, co bądź, nie należę do chuderlaków, a tu proszę... zszokowany leżałem związany na podłodze mieszkania.
Ruszaj dupsko do pokoju !! Już !! - krzyknęła w moją stronę.
Pierwszy raz w życiu obleciał mnie strach. Szalona Patka przeistoczyła się w nieobliczalną Patrycję, która została przecież przeze mnie kiedyś rzucona. Strach był jedyny w swoim rodzaju. Przecież w obliczu zemsty, mogłaby się dopuścić wielu rzeczy. Tym bardziej, gdy na wejściu potraktowała mnie kopniakiem w najczulsze miejsce na ciele, a teraz związała i unieruchomiła.
Ruchy powiedziałam !! Mam ci pomóc ?? Chcesz jeszcze raz z buta w jaja ?? - brzmiało to groźnie.
Zacząłem pełzać, szorując brzuchem, ruszając po podłodze kolanami. Powoli, w kierunku mojego pokoju. Przekroczywszy próg mojego pokoju oblał mnie zimny pot. Słyszałem szelest zamykanych wszystkich trzech zamków w drzwiach. Zacząłem zdawać sobie sprawę, że jestem sam, przez dobre kilka godzin. Rodzice w pracy do późna, a do mojego spotkania z Agatką jeszcze długi czas. A jak mnie nie wypuści? O co jej chodzi? Co zamierza? Dlaczego mnie związała i dlaczego kopnęła? Co ja jej zrobiłem? Ja mam iść na moje święto z dziewczyną! A jak nie pójdę? A jak tu przyjdzie? A moje jądra! Boli! A jak mi nie... Jak ja teraz... Co tu się w ogóle dzieje? - myśli krążyły mi w głowie a serce biło z przerażenia, jak szalone.
Czego kurwa chcesz ?? Co ja ci zrobiłem ?? Puść mnie idiotko !! - krzyczałem leżąc w pokoju na ziemi.
Aaaaaaa !! Ałaaaa ….. - krzyknąłem w przerażeniu... Moje ciało przeszył przeraźliwy ból. Patrycja wchodząc do pokoju z rozpędu wsunęła swojego bucika pomiędzy moje uda, kopiąc mnie twardym szpicem sandałka prosto w jądra.
To za idiotkę, gnido !! - odparła z powagą w głosie. - Lepiej uważaj, co mówisz... - dodała.
Chwyciła dłonią za włosy. Szarpiąc za nie mocno, obróciła mnie na dywanie na plecy, Strasznie niewygodna pozycja, mając dłonie pod plecami, za sobą. Opuściła moje spodnie do kolan. Dalej się nie dało – przeszkadzały związane kostki. Naszym oczom ukazał się zwiotczały ze strachu i przerażenia fiutek, a pod nim obolałe jądra.
Ha-ha-ha... Mały, jak zawsze... I kogo ty chcesz tym zadowolić ?? - śmiała się, trącając mojego penisa piętą sandałka.
W co ty ją będziesz tym dymał, co? Ta Agata to jakiś kurwa chomik z mała szparą, czy jak, że jej się to spodoba ?? Ha-ha-ha.- szydziła ze mnie dalej...
Ja bałem się odezwać. Bałem się dostać po raz kolejny. Leżałem w milczeniu, choć złość się we mnie gotowała. Gdybym tylko miał wolne dłonie... Nie przypuszczałem, że po naszym rozstaniu Patrycja zmieni się w tak wulgarną i zadziorną dziewczynę. Umiała pokazać pazurki, ale nie powiedział bym, że aż do tego stopnia.
Natychmiast mnie... A skąd ty.... Ale ja dzisiaj mam... Mmmmm... mmmmm !!
Znów zacząłem krzyczeć w przerażeniu, lecz błyskawicznym ruchem Patka sięgnęła na biurko po moją starą taśmę klejącą. Oderwała pasek i zakleiła mi nią usta, sama mając przy tym szyderczy uśmiech na swej twarzy. Rozglądnęła się po pokoju i sięgnęła też po krzesło. Postawiła je na moich nogach, w sposób taki, że moje uda znajdowały się pomiędzy nogami krzesła. Usiadła na nim, przekładając nogę na nogę, niczym w filmie „Nagi Instynkt”, po czym podniosła z oczu okulary przeciwsłoneczne na głowę i rzekła w moją stronę słodkim głosem :
Skąd ja wiem? O czym? Że dzisiaj masz swój… ha-ha-ha... pożal się, pierwszy raz z tą szmatą, dla której mnie rzuciłeś? To sobie zmień hasło na mejlu, frajerze! Czytałam każdego twojego mejla. I widzisz, z jaką cnotką się związałeś? Nawet nie wie, co cię rajcuje! Tylko klasyka i nic więcej. A ty co? Wstydzisz się jej powiedzieć? A ze mną? Myślałeś choćby, jak byś miał ciekawie? Spuszczał byś się na trzy metry z wrażenia, ale ty wolałeś inną. Ale wiesz, co jest najciekawsze? Czekałam długo na tę chwilę, czekałam jak się będę mogła na tobie zemścić, byś poczuł co to znaczy. Gardzę tobą śmieciu. Minęło mi już wszystko. Wszystko to, w jaki sposób mnie olałeś, zostawiłeś. Dlatego mogę teraz bez skrupułów zrobić z tobą co tylko zechcę. Mogła bym ci spuścić wpierdol. Mogła bym ci wsadzić kija w dupę i cię przeruchać za to, jak mnie potraktowałeś. Mogła bym cię teraz kopać po tych marnych jajach przez godzinę tak, że byś kwiczał, jak zarzynana świnia. Ale to by było zbyt proste. Dostanie się wam obojgu. - mówiła praktycznie jednym tchem patrząc mi w oczy.
W międzyczasie, słuchając jej wypowiedzi, wychodziłem z siebie ze strachu, leżąc na dywanie, ze związanymi rękoma i nogami, z opuszczonymi spodniami, zaklejonymi ustami, we własnym pokoju. Poniżony i zastraszony. Przed dziewczyną. Moją byłą dziewczyną, z którą się tak dobrze rozumiałem. Czułem, że ja, facet, zaraz mógłbym się rozpłakać... Bałem się co jeszcze doda...
Pójdziesz dzisiaj na to wasze pieprzone bara-bara. Przecież nie możesz zawieść twojej... jak jej tam? Agatki? No i jak cię znam, to za wszelką cenę będziesz się starał, by ją zadowolić. Mógłbyś, bo co prawda, nie dostałeś w jaja na tyle mocno, by ci chujek nie stanął, ale mam na to inny sposób. - powiedziała z zadowoleniem.
Przerwała swój monolog pełen gróźb i sięgnęła do torebki, wyjmując jakąś butelkę z czymś na kształt oliwki do masażu oraz jakiś preparat w żelu.
Zwalę ci teraz konia. I to nie jeden raz. I nie dwa. Mamy kilka dobrych godzin, by dać porządny wycisk twojemu małemu. I to tak, jak lubisz. Stópkami! Więc z pewnością się spuścisz. Ha-ha-ha! Chyba po kilku takich moich footjobach, ciężko będzie, by ci stanął przy tej twojej dziwce. Tym bardziej, że ona chce w cipę i chyba nie zrobi ci dobrze stopami, nie? Ha-ha-ha. Mogłeś być ze mną, ze mną się świetnie bawić, ale nie chciałeś. To ja zabawię się teraz z tobą. Czekaj, czekaj... gdzie masz telefon ? - kontynuowała.
Mmmmm !! Mmm !! Mmmmmmm !! - protestowałem starając się cokolwiek powiedzieć, lecz lepiec na ustach skutecznie mi to uniemożliwiał.
A tu jest... Dobrze... No to napiszmy... Gdzie tu ona jest... O! Jest! Agatka... sms... tak, mam. No to piszemy; „Misiu! Już się nie mogę doczekać! Chodzę podniecony od rana! Mam cały czas ciasno w spodniach. Marzę o Twojej brzoskwince. Będzie cudownie! Zaraz eksploduję! Do zobaczenia na polance.” O... jest.. poszło. - Partycja, siedząc nade mną na krześle z radością wysłała wiadomość do Agaty.
O! Już odpisała? Tak szybko? Co my tu mamy... „Ja też jestem podniecona. Nie mogę się doczekać Ciebie we mnie. Będzie cudownie!” Osz kurwa, jakie to romantyczne. Szkoda tylko, że ci nie stanie, ha-ha-ha... - przeczytawszy mi smsa od Agaty, Patka wybuchła śmiechem.
I pamiętaj! Stoisz na straconej pozycji. Nie masz haka na mnie. Przecież wiem, jak nie chcesz, by Agata się dowiedziała o twoich ukrytych pragnieniach. Chyba odbierze cię za jakiegoś zboka, nie? Ha-ha-ha. Pamiętaj, że mam jeszcze nagrania z twojej kamerki internetowej, jak waliłeś konia nad zdjęciami bosych lasek. Co? Zdziwiony? Nie wiedziałeś, że kilka razy włączyłam sobie transmisję? Ha-ha-ha. No, to jedziemy. - Zakończyła swoje groźby uśmiechem, jaki rysował się jej od ucha do ucha.
Postawiła swoje stopy sandałkach na moim brzuchu, ewidentnie przed moimi oczyma. Kusząco polizała palec u dłoni, po czym sięgnęła do klamerki przy buciku. Zamknąłem oczy. Starałem się nie zwracać uwagi na to.
PLASK !! Dostałem z otwartej dłoni, z liścia z całej siły w twarz. Srebrna bransoletka zadźwięczała na jej nadgarstku. Czułem mrowienie i gorąc, zapewne wszystkie jej palce odbiły się na moim policzku.
Patrz się na mnie, kurwo !! - krzyknęła nachylając się nad moją twarzą.
Powolnymi ruchami odpięła klamerkę przy pasku sandałka, wysuwając z niego swoją bosą stopę. To samo uczyniła z drugim bucikiem, trzymając je na moim brzuchu. Widok bosych stópek Patki sprawił, że ból, jaki czułem po kilku kopnięciach w jajka, przeradzał się stopniowo w lekkie podniecenie, co było już zauważalne podniesieniem się członka. Patka cicho westchnęła, po czym przysunęła swoje stopy pod moją twarz. Wyraźnie czułem świeży zapach kwiecistego żelu pod prysznic, połączony z delikatnym zapachem jej skóry. Przed oczami miałem jej zgrabne paluszki. Podeszwą swojej bosej stopy pocierała o moje policzki. Ach, jak zapragnąłem ją teraz polizać, jednocześnie chcąc ją wyrzucić z mieszkania. Usta zaklejone taśmą klejącą uniemożliwiały mi jakikolwiek krzyk. Oddech zaczął mi przyspieszać. Ściskała mój nos, biorąc go pomiędzy swoje palce. Pocierała delikatnie w górę i w dół .Mój penis zaczął przybierać niestety sensowne rozmiary.
O! koledze się podoba, widzę. Chcesz, bym ci teraz obciągnęła małego stopami, prawda? He-he.
Mmmm !! Mmmmmm !! - wierciłem się, i wydawałem ciche dźwięki, lecz to na nic...
Ciiiiii – przyłożyła w kuszący sposób swój palec do ust, każąc mi się uciszyć...
Czas na pierwsze dzisiaj walonko. Mmmm... wiem, jak kręcą cię moje bose stopy. Zobaczysz. Spodoba ci się, nawilżę ci twojego twardego kutasa i obciągnę ci nimi, chcesz tego, prawda? - powiedziała półszeptem, wiedziała, że skrycie lubię sprośne komentarze i rozmowy podczas zabaw.
Chwyciła za leżącą na łóżku obok butelkę z oliwką, polewając nią stojącego już penisa od nasady po czubek. Poczułem chłód zimnej substancji, co jeszcze bardziej spotęgowało erekcję. Tym bardziej, że oszczędzałem się na dziś przez kilka ostatnich dni. Poprawiła swoją pozycję na krześle, opierając się wygodnie, patrząc mi prosto w moje przerażone i podniecone zarazem oczy, po czym w bardzo kuszący i podniecający sposób roztarła dużym paluszkiem u stopy oliwkę po całym członku. Objęła swoimi chłodnymi stopami w całości mojego penisa. Pociągnęła po raz pierwszy w dół, zsuwając napletek, odsłaniając przy tym żołędzia. Nachyliła się nade mną i patrząc mi w oczy splunęła niewielką ilością śliny prosto na niego, dodając nawilżenia. Zaczęła pocierać w górę i w dół. Zsuwając i nasuwając napletek na główkę. Penis prężył się już do granic możliwości. Lekko ścisnęła podeszwy, objęła się dłońmi za kolana i wydając rozpalające z siebie dźwięki ruszała nogami to w górę, to w dół. Jej sandałki w dalszym ciągu leżały na moim brzuchu, dodając mi ciśnienia. Nawilżony od oliwki penis, ślizgał się pomiędzy jej stopami, wydając charakterystyczne , przypominające mlaskanie, dźwięki. Głucha cisza, panująca w pustym mieszkaniu, w której zdawało się słyszeć przygłuszony oddech Patki, moje przyspieszone bicie serca i dźwięk ślizgającego się członka pomiędzy jej stopami. Cóż za niecodzienna, niezwykła sytuacja i niezwykłe potraktowanie z jej strony.
Kilka minut takiego pocierania sprawiło, że penis energicznie zaczął pulsować. Na moim czole zaczęły się pojawiać pierwsze krople potu. Chciałem by Patka przestała. Jak teraz trysnę, to nie będę miał tyle siły dla Agatki... nawet jeżeli wszystko, co się dzisiaj do tej pory stało, przed nią ukryję. Nie chciałbym by ktokolwiek dowiedział się o moich fantazjach. A z drugiej strony chciałem by ta fantastyczna przyjemność, ze strony Patki nie miała już końca. Poczułem, że raczej nie zaznam tego przy Agacie o konserwatywnym podejściu do tematów seksu.
Patka czuła, że zbliża się wytrysk, zaledwie po kilku minutach ślizgania się pomiędzy jej bosymi stopami. Wstrzemięźliwość od wytrysku zrobiła swoje. Wsunęła swoją lewą stópkę pod mojego fiutka, prawą zaś pocierała podeszwą od jąder po sam czubek. Piętą przy tym zahaczała o jądra, lekko nią przygniatając i masując. Na te ostatnie chwile, przyspieszyła ruchy nogami.
Taaak !! Spuszczaj się !! Jarają cię moje seksowne stopy, prawda ?? Lubisz jak obciągam ci nimi twoją sterczącą pałę na bosaka, nie ?? No, spuszczaj się !! - Podkręcała atmosferę tymi słowami...
Mmmmm !! - wydałem z siebie cichy dźwięk. Napiąłem wszystkie mięśnie i choć nie chciałem, bo wiedziałem, że później nici z planów – trysnąłem wysoko spomiędzy bosych stóp Patrycji, które nie przestawały pocierać mojego członka.
No. To mamy za sobą początek zabawy. Masz jakieś picie w kuchni? - zapytała, po czym wstała i bez żadnego skrupułu udała się w stronę drzwi pokoju.
Leż tu i czekaj na mnie grzecznie. Tylko mi się tu samemu nie masturbuj, ha-ha-ha... Bo co zostanie dla Agatki? Ha-ha-ha... - dodała na progu przedpokoju.
Leżałem zdyszany na podłodze, z zalanym spermą brzuchem. Nie minęła minuta, gdy wróciła ze szklanką soku w dłoni, po czym wziąwszy łyk, siadła z powrotem na krześle, naprzeciw mnie, nad moim kroczem.
To co? Chyba nie masz jeszcze dość, prawda? He-he. - zapytała zalotnie.
Bez żadnych ceregieli, chwyciła na wpół sztywnego jeszcze członka pomiędzy stopy. Tym razem główkę wzięła pomiędzy swoje dwa palce jednej stopy i docisnęła do brzucha, a podeszwą drugiej zaczęła miętosić moje jądra. Te „pieszczoty” sprawiły, że mój mały, choć dopiero co po wytrysku znów przybierał na sztywności i obwodzie. Paluszkami swojej prawej stópki tłamsiła moje jądra, lekko je przygniatając, bawiąc się nimi, niczym dwoma małymi piłeczkami. Po chwili przeniosła niespodziewanie podeszwę na fiutka i pocierała energicznie po całej jego długości, lewą niezmiennie trzymając paluszkami za żołędzia. Nie potrzebowałem dużo czasu by dojść po raz drugi...
Taaak !! Pokaż ile masz spermy w tych jajkach. Pokaż jak pragniesz moich stóp. Wydoję cię mini do ostatniej kropli. - podsycała atmosferę.
Prawą stopą szybko pocierała członka, a pod ściśniętymi paluszkami lewej, spod żołędzia wylała się kałuża nasienia. Dyszałem, łapałem nosem oddech, chciałem się zapaść pod ziemię, a jednocześnie chciałem by Patrycja nie kończyła tych zabaw. Drugi orgazm sprawiał, że powoli stawało mi się to wszystko obojętne. A tak się przecież szykowałem i tak zależało mi na spotkaniu z Agatką. Zdyszany leżałem na plecach, z lekko uniesioną głową. Moje oczy wyraźnie przybrały zadowolonego spojrzenia.
Co... pewno byś teraz chciał chwilę przerwy... nic z tego, kutasie jeden. - Tymi słowami, wypowiedzianymi wulgarnym tonem, sprowadziła mnie na ziemię. Nie miałem się co łudzić, że wszystko to dla mojej przyjemności. Minęło dopiero kilkanaście minut, a przecież mogła ze mną zrobić praktycznie wszystko...
Siedząc w dalszym ciągu na krześle, pochyliła się. Opadniętego i wymęczonego członka chwyciła w dłoń, po czym szalonym tempem, zadając nawet nieco bólu, trzepała, tak, jak by ubijała pianę. Drugą dłonią ścisnęła mocno obydwa jądra, co sprawiło, że moim ciałem wzdrygnął lekki ból. Nie zważała na mój grymas twarzy, trzepiąc mi dłonią od nasady, aż po czubek, ściskając i ciągnąc mocno jądra. Co prawda penis nie osiągnął swoich należytych wymiarów, ale pocieranie sprawiło, że bliski byłem trzeciego już wytrysku. Gdy tylko uniosłem głowę, z błądzącym spojrzeniem, widząc to Patka puściła luźno moje genitalia, zadając równocześnie z pierwszymi kroplami wytrysku lekkiego kopniaka palcami stopy prosto w jądra. Druga fala nasienia, choć już znacznie mniejsza również spotkała się z kopnięciem. Trzeci lekki kopniak, czwarty, po czym rzekła :
A masz w jaja !! To by ci za przyjemnie nie było, chuju jeden !!
Odruchowo chciałem zwinąć się w kłębek, lecz krzesło, jakie miałem nad sobą oraz pozycja mi to skutecznie uniemożliwiała. Patka uniosła swoją mokrą od oliwki i mojego nasienia stopę, trąciła zwiotczałego i obolałego od trzech mocnych wytrysków fiutka, po czym szyderczo rzekła :
No... Chyba to by było na tyle, jeżeli chodzi o twoje marne umiejętności... Trzeba ci będzie pomóc.
Chwyciła dłonią po tubkę z żelem wspomagającym erekcję. Wzięła troszkę lepkiej mazi na dłoń, zaczęła wcierać w leżącego na małych jądrach członka. Poczułem wyraźne ciepło, jak gdyby po maści rozgrzewającej. Ból i zmęczenie wyraźnie dawało się mi już we znaki. Rozochocona i usatysfakcjonowana powodzeniem planu jej zemsty Patka uradowana mówiła :
Poczekamy, a będzie zaraz stał, jak latarnia, he-he-he. Którą to mamy ? Dopiero 10:30 ? Do 13 jeszcze dużo czasu. I jak się czujesz, co? Myślisz, że będziesz mógł posunąć Agatkę ? Będziesz miał czym ? Bo tym mizernym chujkiem chyba nie bardzo... He-he-he... O! Proszę... już mamy efekty ? Żel zaczyna działać... to jedziemy z tym koksem.
Po tych słowach odstawiła krzesło, kleknęła tyłem do mnie, biorąc okrakiem moje nogi pomiędzy swoje kolana, wypinając pupę w białych obcisłych legginsach. Chwyciła mojego podniesionego za sprawą żelu fiuta pomiędzy swoje palce, zaczynając znów zabawy w footjoba. Tym razem jednak w innej, kuszącej pozycji. Dłonią, wsunąwszy pomiędzy swoje uda, zaczęła lekko masować przez legginsy swoją szparkę.
Podoba ci się, co? Chciałbyś tutaj zajrzeć, prawda? Ale nie dla psa kiełbasa! Wolałeś inną, to teraz ponosisz konsekwencje, chuju złamany! A masz! - krzyczała w moją stronę.
Po tych słowach przysunęła do siebie nogę, po czym z impetem, biorąc zamach, wjechała bosą podeszwą wprost w moje jądra. Zabolało. Dławiący dźwięk wydobył się z moich zaklejonych ust. Niestety erekcja przez to nie ustąpiła, to też Patka ponownie chwyciła w tej pozycji mojego fiuta, tłamsząc go palcami stóp. Praktycznie czuć mogłem już tylko ból, erekcja była wspomagana żelem rozgrzewającym. Pomimo to, bose palce i podeszwy Patki sprawiły, że coś mną wzdrygnęło, ciałem przeszył dreszcz i osiągnąłem kolejny orgazm. Tym razem spermy było już jak na lekarstwo. A kolejny wytrysk sprawiał więcej bólu niż przyjemności.
To nie koniec szmato. Zaraz się zlejesz po raz piąty. - rzuciła w moją stronę.
Wszystko działo się w mgnieniu oka, a widząc to, Patrycja, obróciła się i nim ustały ostatnie drgawki, szybko wzięła ponownie fiuta w dłoń, rozpoczynając kolejną szaleńczą jazdę po moim członku. Sztucznie naprężony, z pomocą jakiegoś wynalazku na erekcję, czerwony od dotychczasowych zabaw penis był brutalnie traktowany przez zaciśniętą dłoń Patrycji. Mijające sekundy tłamszenia przeradzały się dla mnie w wieczność. Pragnąłem, by to wszystko jak najszybciej się skończyło... A Patka nie dawała mu chwili wytchnienia. Targała nim na wszystkie strony. Myślałem, że chce wręcz wyrwać mi fiuta. Szaleńcza prędkość poruszania dłoni w górę i w dół, nasuwania i ponownego, ból zsuwania do bólu napletka o dziwo przyniósł kolejny orgazm. Tym razem praktycznie bez najmniejszego wytrysku. Za to z dużym grymasem na mojej twarzy i dużym bólem zwiotczałego już ponownie członka...
No... chyba ci się sperma skończyła... ojojoj... Chyba ta twoja dziwka nie będzie zadowolona, jak zobaczy pustego kondona, co? Ha-ha-ha... O ile będziesz w ogóle miał na co go założyć, ha-ha-ha... - szydziła i śmiała się wniebogłosy...
Podniosła się z ziemi, wycierając w chusteczkę higieniczną swoje mokre od oliwki i spermy dłonie. stojąc obok mnie. Zrobiła krok w kierunku mojej głowy, po czym uniosła do góry jedną ze stóp. Mokrą podeszwę przyłożyła do mojej twarzy. Zaczęła pocierać podeszwą, jak by gasząc papierosa, jeździła po czole, policzkach, nosie, zaklejonych ustach. Rozcierała spermę, jaką była pokryta jej stopa po zabawach sprzed chwili...
A masz chuju jeden !! Tak wyglądają dziwki, całe w spermie, gdy zdradzą albo zostawią swoich facetów. - krzyczała.
Wiesz co, mam pomysł, to jeszcze nie będzie koniec !! Skoro ty nie umiałeś nawet wyjaśnić mi powodów rozstania i olałeś mnie, to ja oleję ciebie. I to dosłownie !! - oznajmiła zaciekawionym tonem, jak by odkryła nowy kontynent.
Patka stanęła okrakiem nade mną, obróciwszy się tyłem, opuściła do kolan swoje legginsy wraz z ładnymi koronkowymi majteczkami. Moim oczom ukazała się pięknych kształtów pupa, wraz z wydepilowaną, bardzo delikatną, gładką szparką. Kucnęła nad moją twarzą tak, że pośród unoszącego się zapachu spermy, roztartej na mojej twarzy, wyraźnie poczułem zapach jej szparki połączony z zapachem kwiecistych perfum i żelu do kąpieli.
Na wpółprzytomny, nim zorientowałem się co Patka zamierza, moją twarz zalał pierwszy strumień gorącego moczu. Zapach nie był zbyt przyjemny, usta miałem cały czas zaklejone, to też oddychać musiałem jedynie przez nos. Kolejne fale gorącego moczu rozpryskiwały się o moją twarz. Patrycja kręciła pośladkami w lewo i w prawo, starając się oblać mnie strumieniami całego. Sporo zalało też dywan.
Oooo... taaaak... co za ulga... odlać się na taką szmatę jak ty... - wzdychała z uniesioną ku górze głową.
Ostatnie krople moczu skapły na moją twarz, po czym dziewczyna podniósłszy się, obróciła w moją stronę. Popatrzyła litościwym spojrzeniem, po czym splunęła dużą ilością gęstej śliny prosto pomiędzy moje oczy. Lepka ślina zaczęła spływać powoli po mokrej od moczu i spermy twarzy. podciągnęła swoje białe legginsy. Wzięła w milczeniu swoje sandałki w dłoń i udała się w kierunku łazienki.
Leżałem... zgnojony, poniżony. Opluty i osikany gorącym moczem. Zgwałcony, wbrew własnej woli doprowadzony do kilku orgazmów. Z obolałym i skopanym kroczem. Leżałem na mokrym, o niezbyt przyjemnym od moczu zapachu dywanie, we własnym pokoju. Związany i zakneblowany przez byłą dziewczynę, pragnącą zemsty za rozstanie.
Wróciła po kilku minutach. W pozycji leżącej, mój wzrok spotkał się z jej nogami. Miała już umyte stopy oraz założone sandałki. Przystanęła w progu pokoju, w milczeniu patrząc na mnie.
A to tak dla pewności, zanim wyjdę. - rzuciła w moją stronę, podchodząc i stając nade mną.
Uniosła swoją świeżo umytą, pachnącą mydełkiem stopę w sandałku i z impetem wpakowała na moje krocze, przygniatając podeszwą wiotkiego człona do brzucha. Mocną i twardą podeszwą zaczęła szorować w przód i w tył, jeżdżąc po moim członku. Piętą sandałka dociskała jądra. Stała poparta ramionami o biodra, ze wzrokiem, surowym, wbitym prosto w moje przerażone i zmęczone oczy. Tłamszenie szorstką i brudną podeszwą buta po członku, po odsłoniętym żołędziu nie należało do najprzyjemniejszych. Penis za nic w świecie nie zamierzał się podnieść.
No, chyba nic już z tego marnego fiuta dzisiaj nie będzie. - oznajmiła pełnym zadowolenia głosem.
Po kilku minutach torturowania pocieraniem buta mojego mizernego fiutka patka zdjęła ze mnie nogę. Biorąc zamach, szpicem twardego bucika z impetem wjechała prosto w jądra, przygniatając je z całej siły. Z bólu zwinąłem się w kłębek. Patka w międzyczasie nachyliła się nad moim uchem.
No. To życzę udanego seksu kotku. Zadzwoń i opowiedz później, jak było. Będę trzymał kciuki. A spróbuj komukolwiek szepnąć słówko, to wszyscy się dowiedzą o twoich ukrytych pragnieniach i zobaczą nagrania. - cichutko pożegnała mnie pełnym seksapilu szeptem.
Jednym mocnym szarpnięciem liny rozwiązała dłonie i nogi. Zabrała wszystkie swoje rzeczy, spakowawszy do małej, czarnej torebki. Do moich uszu dobiegł jedynie już tylko trzask zamykanych drzwi...
P.S.
Oczywiście komentarze, sugestie mile widziane... ;)
Spotkaliśmy się jak większość na czacie. Wiele trwało zanim przełamałem się do spotkania w realu. Ale w końcu udało mi się. Moja Lejdi to na co dzień nie prowokująca dziewczyna, ale o dość pociągającym wzrok wyglądzie. Nie należy do anorektyczek, ani też nie jest grubsza. Jest idealna, po prostu ma wszystko tak jak należy. Uroda kobiety wampa z namiętnych teledysków z lat 80-90. Wieczorem prywatnie mocno kobiecy makijaż, wiśniowe usteczka, szerokie pełne wręcz wołające do całowania. Oczy podkreślone dopracowanym makijażem, nie takim jak większość kobiet, ale takim wypracowanym, wyuczonym na jakiś kobiecych kursach mejkupu. Całość niezwykle powabnie i seksownie.
Spotkanie. Brawo za odwagę dla mojej Pani – ale spotkaliśmy się pierwszy raz u niej w domu. Dla mnie to był szok. Większość spotkań z netu zawsze odbywa się gdzieś bezpiecznie, na neutralnym gruncie, a najlepiej w publicznych tłocznych miejscach – tak na zapas aby można było dać nogę J Normą są najpierw bary, ryneczki, skwerki, ewentualnie dla zdecydowanych na jedno – hotele.
A tutaj zaskoczenie – jej prywatny dom, ja obcy facet i jej własne mieszkanie. Zupełnie bez obaw o gwałt, itp. To ze mnie jest większa baba na to wygląda. Jednak w jej decyzji ważne było to, że to ona decyduje i rozdaje karty a ja piesek ponoć dałem się już poznać od mojej grzecznej strony podczas wcześniejszych rozmów.
Dzień chylił się ku końcowi. Godzina 16 dochodziła na wysoko zawieszonym zegarze. Zaduch, jaki panował w małym, ciasnym od stosów papierów oraz teczek pomieszczeniu, był trudny do zniesienia. Wiatrak nie wydalał, choć był na maksymalnych obrotach. Starałem się już tylko dotrwać do końca dnia, wzdychając do zegara, by te dwie godziny, jaki mi pozostały papierkowej, biurowej roboty, minęły jak najszybciej. Chęć wyjścia na miasto, małe tournée po klubach, może poznanie jakiejś dziewczyny, spontaniczne, szalone doznania z nieznajomą... Tak! Może o tym przez chwilę pomyślę, pofantazjuję, to czas zleci szybciej... Zobaczymy. Oparłem się wygodnie na fotelu, zamknąwszy oczy myślałem o jakiejś delikatnej, filigranowej kobiecie, pieszczotach. Czas upływał nieco milej. Osobiście nie preferuję zachowań seksualnych z pogranicza brutalności, czy tez nawet sadyzmu, ale jak się niebawem okazało, doświadczyć miałem tego na własnej skórze. Choć były to moje początki w tym zawodzie, świeżo po praktykach praca pokazała mi swoje uroki. Praca kuratora niestety wymagała, by po „interwencjach” w terenie z młodzieżą, wypełnić stosy raportów, ocen, analiz. Wiele bym dał, by uprościć to do minimum, lecz archiwum akt poświęconych resocjalizacji, nieubłaganie każdego dnia dawało o sobie znać. Wtem, patrząc kątem oka na kolegę zza biurka, do mojej głowy padła mi pewna myśl.
Przemku... wspominałeś kiedyś o przysłudze... - nieskromnie rzuciłem w jego stronę.
No... ? - odpowiedział pytająco zza biurka pełnego segregatorów.
Nie masz czasem jakiejś sprawy w terenie? Już nie mogę wysiedzieć w tym pokoju... - oznajmiłem.
I co? Chciałbyś się zamienić? He – he. Niedoczekanie Twoje. - zaśmiał się w moją stronę.
A tam... Bądź kolega. Mi już same podsumowania zostały. Tobie pójdzie to szybciej...
Po chwili namysłu, kolega z pokoju wykonał niewielki obrót na fotelu, schylił się do najniższej szuflady, wyciągnął jakiś plik teczek i rzucił jedną w moją stronę.
Dobra Marek, masz. Możesz tę sprawę dziś przejąć. Miałem iść tam jutro, ale skoro tak ładnie prosisz...
Dzięki wielkie! No to lecę, do jutra. - wybiegłem z pokoju, wziąwszy teczkę i swoją torbę.
Po drodze otwarłem akta jednego z naszych podopiecznych, nad którym sprawowaliśmy dozór. Będąc na klatce schodowej zacząłem spokojnie przeglądać dotychczasowe informacje o tej osobie, miejsce zamieszkania, pod które miałem się udać, opinie, wywiady środowiskowe i tym podobne dane, jakie mam,powiedzmy przyjemność, przeglądać każdego dnia pracy.
Głównym adresatem mojej wizyty tego dnia była, jak się okazało siedemnastoletnia Paulina. Załączone zdjęcie na pierwszej stronie akt, przedstawiało młodą, czarnowłosą, niewysoką dziewczynę. Stosunkowo mocny i wyzywający makijaż, wyraźnie podkreślone oczy i mocne, czerwone usta stanowczo nie powinny „zdobić” tak młodej i niewinnej buźki. Czarne, zamszowe kozaczki na obcasie, obcisłe legginsy, damska, różowa koszulka, na luźnych ramiączkach, przedstawiająca cekinowego loda w rożku, a w dłoni mała czarna torebka. Wszystko to, choć było bardzo kobiece, zdecydowanie nie współgrało z młodą dziewczyną, a jedynie podkreślało jej zacięcie, bunt. Przede wszystkim prowokowało do konfliktowych sytuacji.
Jak widać z akt, rodzice nie dawali sobie z nią od dłuższego już czasu rady. Zresztą, jak tu można sobie dać radę z nieposłusznym i niewychowanym dzieckiem, jak, co wynikało z akt, samemu ma się problemy z prawem i alkoholem. Konto siedemnastolatki już było bogate w doświadczenia. Interwencje Policji w szkole, uczestnictwo dziewczyny w bójkach z innymi uczniami. Zatrzymywana za awantury i rozboje w sklepach. Dodatkowo w stanie nietrzeźwym. Liczne kradzieże, głównie alkoholi i papierosów. Standard – pomyślałem. Czytam dalej strony znajdujące się w teczce... Ach ta młodzież... Jest i nieopłacony mandat za seks w miejscu publicznym z adnotacją „Małoletnia, tłumaczyła swój czyn napaścią i przymuszeniem do stosunku przez kolegę. Podczas zatrzymania przez straż miejską, to małoletnia siedziała okrakiem na koledze, trzymając mu ręce za jego głową.”
Już miałem zamykać teczkę, z nadzieją na pozytywne rozwiązanie sprawy i w częściowym chociaż stopniu resocjalizację tej Pauliny, przywrócenie jej do normalnego funkcjonowania w gronie rówieśników oraz w społeczeństwie. Co więcej, trudny to będzie przypadek – pomyślałem, lecz moim oczom ukazała się jeszcze jedna, kolejna strona w teczce. Na górze strony widniała przedwczorajsza data – widać sprawa była bardzo świeża. Zatrzymanie dziewczyny pod zarzutem szykanowania, dręczenia, zmuszania do innych czynności seksualnych oraz czynnej napaści z udziałem koleżanek na kolegę z klasy.
Przystanąłem, oparłszy się o poręcz na klatce schodowej. Dopadło mnie zwątpienie i lekki strach, przed tak poważną sprawą. Przykuło to moją uwagę, chciałem być zorientowany w sprawie, którą teraz mam poprowadzić. Głupie było mi teraz wracać na górę, prosić kolegę o zmianę akt. Nie chciałem wyjść na jakiegoś mięczaka, przecież to moje początki w tym zawodzie. Zagłębiałem się zatem, chcąc, nie chcąc, w akta dziewczyny.
Małoletnia Paulina Z. - czytałem – jak wynikało z przeprowadzonego wywiadu środowiskowego, miała dopuszczać się dręczenia i szykanowania kolegi z klasy. Kolega, z uwagi na swoje cechy osobowości, nieśmiałość, uległość, introwersję, stał się łatwym „kąskiem” dla dziewczyny. Nie stawiał oporów, był posłuszny i pod groźbą rozpowiedzenia poniżającej go informacji po szkole, wykonywał wszystkie jej polecenia. Dziewczyna, wyjawiła w toku dochodzenia skrywany sekret – chłopak został przyłapany przez nią na masturbowaniu się jej bielizną. Błagał by nikomu nie mówiła, lecz od tego momentu zaczęła go szantażować.
No to pewno chłopak musiał przynosić jej jakieś podarunki... - pomyslałem.
Lecz bardzo szybko moje podejście do sprawy, jako typowej, wręcz szablonowej, okazało się wielkim zdziwieniem. Wzrok mój doszedł do następnych zdań raportu... Czytałem zatem:
Małoletnia Paulina postanowiła go poniżyć i upokorzyć, rozkazała zjawiać się o umówionej porze na klatce schodowej i czyścić sobie buty za pomocą języka. Sytuacja dynamicznie się rozwijała, na umówione spotkania przychodziły także koleżanki małoletniej, czynnie uczestnicząc w słownym oraz fizycznym poniżaniu chłopca. Momentem przełomowym okazała się sytuacja, w której to, wedle z relacji obu stron sprawy, chłopak stanowczo odmówił kontaktu z bosymi, jak to określił, „spoconymi stopami po zajęciach WF-u”. Dziewczyny przyznały, iż „chciały się tego wieczoru jedynie zabawić, ale fantazja je poniosła”. Wpadając na pomysł wydania mu poniżającego rozkazu kontaktu języka ze spoconymi stopami grupy dziewczyn, nie spodziewały się odmowy jego wykonania ze strony chłopaka. Spotkało się z to twardą reakcją dziewczyn, które zaczęły go kopać po ciele. Małoletnia Paulina otrzymała zarzut podżegania współtowarzyszek do czynnej napaści na kolegę, w konsekwencji kopiąc go w krocze oraz po twarzy nabijając mu siniaka, co zostało zauważone przez rodziców.... - wprawiło mnie to w osłupienie.
Dobrze, że mnie nigdy takie coś nie spotkało. Musiało to być bardzo koszmarnym i bolesnym przeżyciem. Ruszyłem w drogę, bogatszy w informacje o taj rozwydrzonej małolacie. Mam nadzieję, że uda mi się przemówić do rozsądku rodzicom, chociaż pewno nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji.
Dojechawszy na miejsce, moim oczom ukazała się niezbyt przyjemna dla oka stara kamienica. Wchodzę do środka, skrzypiące drzwi oznajmiają wszystkim zapewne moje przyjście. Stara klatka schodowa, kamienicy, obrysowanej, pomalowanej sprayami, w centrum miasta. Rzeczywiście nieciekawe otoczenie. Już sama atmosfera napawa strachem i nie jest przyjemna. Wychodzę na trzecie piętro pod odpowiedni numer. Podchodzę do drzwi. Już mam sięgać dłonią do dzwonka, gdy moim uszom dobiega stłumiony poprzez grube drewniane drzwi, dziewczęcy głos z wewnątrz.
Joł Becia, dobrze, że jesteś. Starych nie ma w domu, a zaraz mają przyjść montować jakąś telewizję z satelity. Ciekawa jestem jaki monter przyjdzie. Jak jakiś fajny to się może zabawimy, co? - zapytała jedna z dziewczyn będących w środku.
Cześć Paula, wiesz, po tym jak mnie dzisiaj wkurzyła na polaku, to muszę się na czymś wyżyć. Wielka mi rzecz. Zadania nie mam, to od razu aferę robi i grozi powtarzaniem klasy. A jest brat? - zapytała jakaś druga dziewczyna, najwyraźniej przyszedłszy w odwiedziny.
Nie ma, poszedł na dwór. Nie wiem, kiedy będzie... - odparła.
Szkoda, lubię patrzeć, jak płaszczy się przed nami, drinki nalewa i usługuje byle by tylko nie dostać w jaja, he-he, to mi zawsze poprawia humor. Dziś by mógł mi wiszące winogrona podstawiać do ust, a ja bym leżała jak ta rzymska bogini, jak to babka na historii pokazywała na fotkach, he-he. Dobre ci się rodzeństwo trafiło. Chyba nie wygadał się jeszcze starym, co?
Nie, jasne, że nie! Nie martw się. Powiedziałam mu, że jak tylko piśnie, to wezmę kilka lasek i dostanie gdzieś w bramie takiego kopa od nas po kolei w wora, że się nie podniesie. Mówię ci, chodzi jak w zegarku. - kontynuowała dziewczyna.
Na te słowa, słyszane ledwo co, ale jednak stanowiącą podstawę do moich obaw i interwencji, zebrałem się na odwagę i wcisnąłem dzwonek. W końcu co mi mogą zrobić dwie młode dziewczyny same w domu. Nie dam się! Nie odważą się podnieść przecież ręki na pracownika państwowego. To by im przyniosło przykre konsekwencje.
Nie minęło kilka sekund a drzwi otwarła mi wyszczególniana w aktach Paulina. Rzeczywiście. Niewysoka, młoda, lekko już kobiecych kształtów, o czarnych, prostych włosach sięgających za ramiona. Na sobie miała czarne legginsy, chyba tę samą, co na ostatnich zdjęciach, różową koszulkę na ramiączkach. Stopy w klapkach zwieńczone były paznokciami w czarnym kolorze. Podobnie zresztą jak u dłoni. Tym razem również mocny, makijaż, nad wyraz przewyższający to, co powinna mieć na twarzy 17-latka. Otrzymywany dowód osobisty w najbliższych dniach raczej nie powinien uprawniać ją do niektórych zachowań. Ale tak to już jest z młodzieżą, która chce od razu udowadniać na siłę, wszem i wobec swoją dorosłość.
Czego tu? - odburknęła w moją stronę adresatka mojej wizyty.
Zrobiłem krok w przód, wchodząc do sporych rozmiarów przedpokoju mieszkania. Już miałem się przedstawić i oznajmić cel mojej wizyty, lecz zanim zdążyłem otworzyć usta, wtrąciła się koleżanka Pauliny, stojąca obok niej.
Ten monter całkiem wporzo, może być, zaraz mu pokażę, jak się Becia zabawia na lajcie takimi ciotami. - poinformowała stojąc z dłońmi opartymi o biodra, żując gumę, głośno przy tym mlaskając, mierząc mnie dokładnie swoim wzrokiem.
To za moją babkę od polaka! A masz w jaja! - krzyknęła dosyć głośno, po czym zdołałem ujrzeć jedynie lecącą z dużą siłą nogę dziewczyny prosto pomiędzy moje uda. Podeszwa jej stopy wbiła się mocno między nogi, niczym pchnięcie. Odruchowo chwyciłem się za krocze obiema dłońmi, lecz straciwszy równowagę upadłem w kierunku szafki na buty stojącej po prawej stronie.
Ha-ha-ha... Jeden do zera dla Beci! Patrz, jaka ciota... lekko dostał w jaja i już leży.... - usłyszałem głos dziewczyny lecz uderzony w głowę o kant szafki, straciłem przytomność...
Ocknąłem się po chwili. Zza mgły, jaka zakryła moje oczy wyłoniła się postać uśmiechniętej Pauliny podchodzącej w moją stronę. Zorientowałem się, że moje dłonie są bardzo mocno związane sznurówkami nad moją głową, przywiązane do framugi drzwi. Zacząłem się szarpać, chcąc się wyrwać z uwięzi, lecz bezskutecznie. Uświadomiłem sobie, że stoję nago, jedynie w samych bokserkach. W oczach miałem strach. Jedynie strach.
Nie szarp się, nie szarp! Bo ci znowu zapierdolę w jajca! - dobiegł do mnie głos z kąta pokoju.
Spojrzałem w lewo, na kanapie siedziała blondynka, bardziej, niż Paulina pokaźnych kształtów, obcisłe, białe legginsy jeszcze bardziej uwydatniały jej łydki, uda i pośladki. Równie ostry makijaż oraz guma do żucia w utach dodawały jej animuszu i hardości.
Co wy tu...? Natychmiast mnie... jestem..... mmmmmmmm... mmmmm...
Starałem się dowiedzieć co się w ogóle dzieje, co to za patologiczna sytuacja, ale w mgnieniu oka Paulina podeszła z drugiej strony i wepchnęła mi do ust czarne, damskie majteczki. Były wyraźnie noszone, czułem gorzki smak na języku. Myślałem, że ponownie zemdleję, tym razem z wrażenia i przerażenia. Druga dziewczyna w międzyczasie wstała z kanapy, podeszła z uśmiechem na twarzy do mnie z lewej strony, opierając się ręką o framugę, podniosła swoją nogę do góry. Jej stopa w czarnej balerince znalazła się prosto na wysokości mojego krocza. Wierzchem stopy przesunęła w górę po bokserkach, wyraźnie unosząc całą mosznę wraz ze zwiotczałym z przerażenia penisem do góry, w stronę pępka po czym podeszwą buta docisnęła z impetem, wgniatając ją prosto w moje krocze. Dziewczyna miała widać, sporo siły, nie mogłem ani się obrócić, ani udami uwolnić swoje klejnoty spod przygniatającej ich stopy w czarnej balerince. Zaparłszy się o framugę, trzymała, z jednostajną siłą gniotąc mi krocze.
Wiesz co się teraz z tobą stanie? - zapytała stojąca obok Paulina, patrząc mi prosto w oczy.
Mmmm! Mmmmmm! - krzyczałem bezskutecznie z wypchanymi do granic możliwości ustami.
Nie szarp się, powiedziałam! Chcesz jeszcze raz kopa w jaja, byś zemdlał? - zapytała koleżanka, jeszcze mocniej wciskając swoją nogę pomiędzy moje uda.
Teraz zabawimy się tobą, tak jak będziemy chciały! Bardzo lubimy patrzeć, jak tacy faceci, co na co dzień kozaczą, miękną jak się ich odpowiednio potraktuje! A wiesz, jak to robimy? - zapytała zalotnie Paulina, raczej nie czekając na moją odpowiedź, a jedynie ciesząc oczy moim strachem.
W końcu nie wróży to nic dobrego, gdy stoi się prawie nago, skrępowany sznurkami, przed dwiema wygrażającymi pobiciem małolatami. Tym bardziej, że jedna z nich dociska mocno podeszwą swego buta do najczulszego miejsca na ciele mężczyzny.
Bardzo prosto! Kopiemy ich w jaja! He-he-he. – parsknęła śmiechem.
Będziemy cię na przemian kopać w jaja, aż będziesz kwiczał jak zarzynana świnia, he-he – dodała koleżanka.
Poznałeś już moją koleżankę, Beatę, ale jeszcze nie poznałeś osobiście mnie. - powiedziała zalotnie, po czym nawet się nie zorientowałem, gdy Paulina uniósłszy swoja nogę ku górze, szybko zastąpiła stopę Beaty swoją, na moim kroczu. Zaczęła pocierać nią mocno poprzez bokserki. Jak się szybko okazało, jako, że stała już boso, od razu odczułem ból, gdy wyczuła mojego fiuta i złapała żołędzia poprzez materiał majtek, pomiędzy swoje palce u stopy, mocno je na nim ściskając.
Uuuu... kolegę chyba zabolało, he-he, a myślałam, że jak się pociera chuja, to on staje. Ale nie bój się. Zaraz mu zrobimy okład z młodych stóp, ha-ha. – powiedziała w szyderczym uśmiechu Paulina, widząc grymas na mojej twarzy.
Tak, zaraz mu zrobimy, he-he. Będzie okład. Będziemy okładać mu jajka, ile tylko wlezie, ha-ha-ha. - dodała Beata.
Moje przerażenie sięgało zenitu, po czole zaczęły cieknąć mi strużki zimnego potu. Nagle Paulina przestała tłamsić obolałego żołędzia między swoimi palcami, opuszczając nogę na ziemię.
Beti, powiedz mu, co go dzisiaj czeka, ja idę po odpowiednie buty. - Powiedziała spokojnym tonem, po czym zniknęła za drzwiami, w ciemnym przedpokoju.
One nie żartują... mój najgorszy sen ma się zaraz sprawdzić? - myślałem, a serce kołatało szybko...
Beata podeszła do mnie, wsunęła zimną dłoń od spodu, do nogawki moich bokserek. Srebrna biżuteria, jaką miała na nadgarstku oraz palcach dłoni potęgowała odczucie chłodu. Zaczęła delikatnie masować dłonią jądra, raz, po raz lekko ściskać. Bardzo zalotnym głosem, wpadającym niekiedy w szept, starając się igrać z moim podnieceniem, patrząc mi w oczy, żując gumę, mówiła:
Będziemy cię kopać i deptać po jajach, a ty będziesz nas błagał byśmy przestały. To nasza ulubiona zabawa. Złapać takiego niedojebanego kolesia, jak ty i widzieć, jak jeszcze dopiero co zgrywał twardziela, a teraz płaszczy się pod naszymi nogami błagając o litość. A by wszystko słyszeć, ściągniemy ci majtki, lubimy ten dźwięk, gdy te wiszące jaja ci się obijają na udach, he-he. Będziemy cię na przemian kopać, ja z przodu, Paula z tyłu i nawet nie będziesz wiedział kiedy dostaniesz w jaja. Zaraz Paula przyniesie nasze buty, to zobaczysz, jak zabawiamy się z taką ciotą, jak ty. Skopiemy ci jaja na bosaka i w butach. Co lubisz? Kozaczki? Szpile? Botki? Balerinki? A może na sportowo w adidaskach? - ciągnęła swój monolog Beata...
A tam! Wypróbujemy wszystkie buty po kolei na jego jajach. A i z kolana też dostanie! - krzyknęła z przedpokoju Paulina.
No! To już wiesz, czym dostaniesz! He-he. A jak nie będziesz posłuszny, to urządzimy sobie wieczorem imprezę z innymi laskami i z tobą w roli głównej, śmieciu. Będziesz tak wisiał, a każda po kolei będzie cię jebać po jajach. A to są naprawdę ostre laski. Ostatnio tak skopały po jajach jakiegoś kolesia w męskim kiblu, co się do nich dostawiał na dyskotece, że prawie się popłakał, he-he-he. Skomlał jak pies, gdy jedne go trzymały, a drugie ściągnęły mu spodnie i deptały po jajach. Zobaczymy, ile ty wytrzymasz. My będziemy mieli zakrapianą bibkę, ciekawe co nam przyjdzie do głowy. Będziemy się dobrze bawić, a ty będziesz obrywał od każdej po jajach. To będzie długi wieczór, he-he. A spróbuj się tylko wyrywać lub protestować, to przyjdą z chłopakami. Oni cię będą trzymać, a my wszystkie zrobimy sobie jajecznicę, jak będziemy cię napierdalać stopami po tych twoich marnych, wiszących jajkach, he-he-he... - dokończyła Beata.
Na słowo „jajecznicę” dziewczyna mocniej ścisnęła jądra w swojej zimnej, dłoni, wbijając w nie swoje długie paznokcie,
Z przerażenia miałem praktycznie świeczki w oczach, na słowa wypowiadane przez koleżankę Pauliny. Wtem usłyszałem stukot obcasów o posadzkę. Do pokoju weszła dziewczyna odziana w wysokie, czarne, skórzane kozaczki. W dłoni miała także kilka innych, rożnych par damskiego obuwia.
No, to stawaj cioto szeroko w rozkroku, czas na kopanie jaj! Zaraz zobaczymy, jakie masz twarde jajka. - zagroziła.
Oooo, Paula, szalejesz! He-he, od razu z kozaków chcesz mu wypłacić? - zapytała koleżanka.
A co się będę cackać! No! Dalej! Głuchy jesteś? - zapytała pospieszając, podnosząc wyraźnie głos.
Ty, Beti, weź ściągnij mu gacie, zobaczymy, czy jest w ogóle co kopać, he-he-he. - oznajmiła szyderczo.
Szybkim ruchem koleżanka opuściła moje bokserki do kolan, odsłaniając nagie już klejnoty. Dziewczyny wpadły w konsternację, zawieszając wzrok na moim kroczu, po czum obie parsknęły donośnym śmiechem. Beata podeszła bliżej, uniosła stopą, obutą w czarną balerinkę, mojego penisa do góry, mówiąc :
Ja pierdolę, co to ma być? Ha-ha-ha! To jest fiut? Którą laskę tym chcesz zaspokoić? - zapytała Beata.
Mój brat ma większego fiutka, gdy mu wisi, ha-ha-ha! Ale laski będą miały ubaw po pachy, jak to zobaczą, ha-ha-ha! - nie przestawając się śmiać, Paulina drwiła z mojego przyrodzenia.
Ciekawa jestem czy w ogóle trafią. Trzeba chyba będzie zaznaczyć pisakiem, gdzie kopać, ha-ha. - dodała koleżanka, chcąc wyraźnie mnie poniżyć.
No to jedziemy z tym koksem! Najpierw ja! Beti, stawaj za nim i napierdalaj go w jaja od tyłu! A mi może uda się trafić w tego małego chujka, he-he! - oznajmiła Paulina.
Wtem poczułem, że ciężarem ciała, sznurki, jakie miałem na nadgarstkach poluzowały się. Mogłem wyciągnąć wreszcie dłonie. Paulina wzięła nogą zamach, lecz w tym samym momencie opuściłem dłonie. Adrenalina wywołana strachem rzeczywiście wyciska z człowieka maksimum energii. Jedną ręką chwyciwszy leżące obok mnie ubranie, wybiegłem z mieszkania na klatkę schodową, prując co sił w nogach po schodach... Miałem tylko jedno na myśli! Patologia! Czysta patologia! Rzucam tę robotę! Dziękować tylko, że udało mi się wyrwać i jestem cały i zdrowy... Zboczone małolaty, żerujące na bezbronnych w tym wypadku facetach.
Ale ten monter wydygał, nawet nie zdążyłyśmy się dobrze zabawić. Ty, jak go przywiązałaś? - powiedziała Paulina.
Patrz, zostawił coś... hehe, zobacz, co to. - Beata podniósłszy teczkę podała ją koleżance.
Osz kurwa! Patrz! To był kurator! - Powiedziała z przerażeniem w oczach Paulina...
Nie bój żaby, nic nam nie zrobi, nie ma świadków, teczkę spalimy, a my go nigdy nie widziałyśmy... - odparła koleżanka przybijając „piątkę” dłonią o dłoń Pauliny....
Paulina już miała ściągać kozaczki, pochyliwszy się, gdy Beata złapała ją za rękę, oznajmiając pytającym tonem
Nie ściągaj, ten uciekł, ale kiedy przychodzi ten właściwy monter? - na to pytanie obydwie dziewczyny wybuchły śmiechem....
P.S.
Oczywiście opowiadanie czysto fikcyjne, nie jestem kuratorem, czyste fantazje na temat ballbustingu ;)

